wtorek, 19 lutego 2013

Smutny z Niallem dla Oliv :*

   Siedziałam na parapecie w oknie mojego londyńskiego mieszkania. Padał deszcz. Spoglądałam załzawionymi oczami na ulice znienawidzonego już przeze mnie miasta, obrzucając wzrokiem wszystkie budynki. Cholerne wspomnienia. Nie chciałam ich, a jednak, nie pozwalały o sobie zapomnieć. Gdzieś w kącie pokoju z włączonej wieży leciały delikatne piosenki. Wszystko przypominało mi jego, i jego przyjaciół, którzy zdążyli stać się już moimi przyjaciółmi. Przymknęłam oczy i oparłam czoło o zimną szybę. Zaczęłam wspominać wszystko. Dokładnie wszystko z nim związane.

   Często nie widzimy wielu spraw. Wszystko, co kiedyś było dla nas czymś zwyczajnym, i ogólnodostępnym, po jakimś czasie staje się czymś pożądanym i ekscytującym. Zauważamy to dopiero, gdy stracimy kogoś lub coś dla nas ważnego. Znam to na swoim przykładnie.
   Nigdy nie szanowałam go na tyle, na ile powinnam. Nie zauważałam jak wspaniałym jest człowiekiem, jak bardzo mu na mnie zależy. Przez całe życie był tylko kolegą z klasy, po jakimś czasie przyjacielem. Nie wiem, czy widział we mnie coś więcej, ale na pewno  chciał być mi bliski. Nie doceniałam tego aż do pewnego wiosennego piątku.

   - Nialler! - zawołałam. - Zbieraj się szybciej, spóźnimy się! 
   Chłopak jak zwykle nie potrafił się wyrobić na czas. Spojrzałam z ukosa na zegarek, mieliśmy tylko dwadzieścia minut do występu Sophie, nowej koleżanki Nialla, o którą, przyznam, zaczynałam być coraz bardziej zazdrosna. Wzięłam szybki łyk herbaty i ruszyłam po schodach do pokoju mojego przyjaciela, w którym pragnęłam go zastać. Zapukałam we framugę i nie czekając na zaproszenie weszłam do jego pokoju. Stał przed lustrem i próbował zawiązać krawat. Podeszłam do niego i stanęłam obok. Popatrzyłam w nasze wspólne lustrzane odbicie. Zobaczyłam uśmiechniętą blondynkę z wielkim kokiem na głowie, z ciemnym makijarzem, ubraną w czerwoną sukienkę i czarne szpilki oraz chłopaka w czarnych spodniach, białej koszuli, i w marynarce z rękawami podwiniętymi do łokci. Chłopak objął mnie ramieniem, wyjął swojego i phone'a, po czym oboje zrobiliśmy głupie miny i fotka poleciała na Twittera chłopaka. Stanęłam przed nim, i rozwiązałam jego krawat patrząc na niego z politowaniem.
   - Oh, Nialler, Nialler, przecież tyle razy pokazywałam ci jak go wiązać. - zaśmiałam się lekko, i zawiązałam krawat tak, jak powinien być, za co w nagrodę dostałam buziaka w policzek. 
   - Dziękuję! To jak, jedziemy? I tak już się spóźniliśmy, a nie chcę, żeby Sophie była smutna, że nie przyszedłem, to znaczy nie przyszliśmy. - podniosłam jedną brew do góry. Wyszliśmy już z domu chłopaka, i wsiedliśmy do samochodu.
   - Niall, nie jestem głupia. Wiem, że Sophie mnie nie lubi. Właściwie, ze wzajemnością. Ale staram się da Ciebie, bo jesteś dla mnie ważny, jasne? - powiedziałam cicho. Chłopak pokiwał głową z lekkim uśmiechem cały czas uważnie patrząc na jezdnię. - A, i ustalamy zasady.
   - Jakie zasady? - zaśmiał się blondyn.
   - Wchodzimy i wychodzimy razem. Nie zostajemy na after party, noo, chyba, że będzie alkohol, ale pani Knight tam będzie, także nie sądzę. Poza tym, nie kłócimy się tam. Wszystko jasne?
   - Jasne, siostra. - dźgnął mnie lekko w żebro, na co zachichotałam. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Wbiegliśmy szybko na salę teatralną ledwo zdążając przed odsłonięciem kurtyn. Zasiedliśmy w trzecim rzędzie i z udawanym zainteresowaniem oglądaliśmy kolejną adaptację 'Romea i Julii' w wykonaniu Sophie i jej przyjaciół, którzy chyba tylko tym zajmowali się w szkole. 
   Spektakl zakończył się gromkimi brawami. Nawet mi się podobało, czyli musiało być dobre. Gdy brawa ustąpiły, odwróciłam się w stronę Niallera.
   - To jak, jedziemy teraz do mnie obejrzeć jakiś film? - uśmiechnęłam się lekko. To była nasza coczwartkowa tradycja. Oglądanie w moim pokoju komedii i nocowanie u siebie.
   - Yhm, poczekasz momencik? Podejdę tylko do Sophie.
   - Oh, jasne. Pogratuluj jej ode mnie, będę czekać w samochodzie, okej?
   - Zgoda. - wyminął mnie, a ja dośc powolnym krokiem ruszyłam do ukochanego samochodu mojego przyjaciela. Siedząc już w środku i trochę się nudząc, wyciągnęłam iPhone'a i weszłam na Twittera. Odkąd Nialler z Lou, Harry'm, Liam'em i Zaynem postanowili założyć zespół, stało się o nich dość głośno, i to nie tylko w szkole. Pracują nawet nad pierwszą płytą! Jestem z nich na prawdę dumna. Tweetnęłam 'Spektakl z @NiallOficial, to było coś! Nawet mi się podobało!'. Gdy po 10 minutach mojego przyjaciela nadal nie było, zaczęłam się lekko denerwować. Napisałam 'Niall, where are you? :o'. Sporo dziewcząt zaczęło pytać, czy z chłopakiem wszystko w porządku. Odpowiedziałam jednej, że jest coraz gorzej z jego głową, bo cały czas się przez niego martwię. Po 15 minutach, gdy chciałam już wychodzić i szukać chłopaka, zauważyłam, jak idzie razem z Sophie w stronę samochodu. Dziewczyna widząc mnie i moje zmieszanie wymusiła uśmiech, jednak spiorunowała mnie wzrokiem. 
   - Oh, Niall, czyli Sophie jedzie z nami do mnie na filmy? - powiedziałam najmilej jak potrafiłam.
   - Yhm, cóż, myślałem raczej, żebyśmy pojechali z Sophie do kina.. - mówił bardzo zmieszany, jednak Sophie przerwała mu.
   - Sami. - oznajmiła mi dobitnie pokazując, że jest ode mnie lepsza. Zrobiło mi się w pewnym momencie przykro. Poczułam się jak piąte koło u wozu, a blondyn tylko wpatrywał się we mnie. 
   - A, okej, rozumiem. Tylko, na przyszłość, mówcie mi wcześniej, to inaczej zaplanuję wieczór. - wymusiłam słaby uśmiech. - Zamówię taksówkę.
   - Nie, czekaj, odwieziemy cię! - chłopak czepił się ostatniego koła ratunkowego.
   - Nie, spokojnie, chyba się przejdę. - głos zaczął mi się łamać. Zamknęłam drzwi samochodu, i otulając się bardziej marynarką ruszyłam w stronę mojego mieszkania. Łzy zbierały się moich oczach. Nie rozumiałam swojego zachowania. Przecież jestem [T.I i N.], tą którą chce każdy chłopak, jak to nazywa Niall, ta która jest zadziorna i nigdy nie płacze! Otarłam kilka łez, poczułam jak moje szpilki zaczynają mnie obcierać. Moje szczęście było tylko w tym momencie, że była wiosna, i nie była przeraźliwie zimno, bo chyba bym umarła. Zdjęłam buty, i pozostawiłam je na środku ulicy, po której szłam. Mimo, że były moimi ulubionymi, nagle zaczęłam je nienawidzić Targały mną ogromne emocje, jakich już dawno nie było w mojej głowie. Po 30 minutach byłam już w mieszkaniu. Zdjęłam tylko kolczyki, odłożyłam torebkę, i wyjęłam z niej telefon, by napisać do Niall'a: "Dzięki za dzisiaj, nie przejmuj się mną, jestem już w domu :) x". Ostatnim na czym mi zależało to to, żeby chłopak miał przeze mnie wyrzuty sumienia.Pozdejmowałam ostatnie dodatki i nie rozbierając się nawet z sukienki rzuciłam się na łóżko. Po jakimś czasie zasnęłam.

   Obudziłam się następnego dnia. Piątek. Powinnam iść do szkoły, ale nie mam na to ochoty. Przebrałam się w dresy, koszulkę Niall'a, którą kiedyś u mnie zostawił, i związałam włosy w mocniejszego koka. wsadziłam telefon do kieszeni dresów, i poszłam do salonu mieszkania połączonego z kuchnią. Zaparzyłam sobie kawy, i czekając, aż będzie idealna zmyłam wczorajszy makijaż przez który wyglądałam jak panda. Wzięłam kawę, i wyszłam na balkon. Usiadłam na krzesełku, i odpaliłam papierosa. Dwie rzeczy, które potrzebuję do dobrego poranka. Mój iPhone zadzwonił, więc wyjęłam go z kieszeni, i odebrałam połączenie.
   - Hej blondyn!
   - Siema blondyno! - zaśmiałam się. - Będziesz dzisiaj w szkole? Bo nie mogę po Ciebie przyjechać.
   - Nie, spoko, zostaję w domu, źle się czuję. - skłamałam. - A o co chodzi?
   - Umówiłem się z Sophie, że po nią przyjadę i wiesz..
   - Oh, czyli to już poważne? - ukryłam drgania głosu.
   - No, może troszkę.. - zaśmiał się, a ja razem z nim, żeby zachować pozory. 
   - To genialnie, na prawdę, bardzo się cieszę! Hej, mogę wpaść dzisiaj do Ciebie na noc? No wiesz, piątek i pizza? - zaśmiałam się.
   - Dzisiaj.. Yhm, nie mogę..

   I tak było od tamtego momentu za każdym razem.

   - Hej Niall, minęły już dwa tygodnie, odkąd nie widzieliśmy się w ogóle po lekcjach. Jeśli chcesz, przyjedź do mojego domku nad jeziorem w sobotę. Będzie Hazza, Liam i Danielle. Mam nadzieję, że ty też będziesz.. Tylko.. Nie bierz Sophie. Nie przepadamy za nią. Gdy odsłuchasz, oddzwoń. Całuję, [T.I.].  - Nagrałam drżącym głosem. Było ze mną coraz gorzej. Nie chodziłam prawie do szkoły, nie miałam ochoty jeść, po prostu nic mi nie smakowało. Co do znajomych, miałam właściwie tylko Nialla, który teraz był szczęśliwy w związku, zapominając o swojej przyjaciółce. Tylko Harry i Lanielle jeszcze o mnie pamiętali. 

   W sobotę byliśmy nad jeziorem już od rana. Mieliśmy zostać tam na noc, a wrócić dopiero w niedzielę. Czekałam na Nialla do dwudziestej pierwszej, czyli do momentu, kiedy Hazza dostał od niego sms'a, że nie mógł przyjechać, bo Sophie miała kolejne przedstawienie. Oczywiście uśmiechnęłam się tylko głupio, udawałam, że wszystko jest w porządku, ale nie było. To zbyt mnie zabolało. Postanowiłam pójść do domku i zadzwonić do chłopaka. O dziwo, odebrał po drugim sygnale.
   - Niall, musimy porozmawiać..
   - [T.i.], teraz nie mogę, Sophie..
   - Czy mógłbyś się kiedyś do cholery zainteresować też mną? - krzyknęłam płaczliwym tonem. Słyszałam ciszę po drugiej stronie. - Teraz ze mną porozmawiasz?
   - Tak, tylko błagam, szybko..
   - Niall, mam dosyć. - znów cisza po drugiej stronie. - Myślałam nad tym długo. Olałeś mnie, zapomniałeś o mnie. Pisałam, dzwoniłam, a ty nawet nie odbierałeś. To cholernie boli, Niall. Na prawdę, mam dosyć! - krzyknęłam. - Kocham cię! Jak kogoś najbliższego mi. Nie miałam pojęcia, że to miłość, dopóki nie zobaczyłam, jak bardzo za tobą tęsknię, i jak bardzo zmarnowało mnie oczekiwanie na Ciebie. 
   - [T.i.], ja nie wiem..
   - Musisz wybrać. 
   - Słucham? Jak to wybrać? - zdziwił się.
   - Ja, albo Sophie. Dłużej tak nie mogę, Nialler. - chlipnęłam do słuchawki.
   - Po pierwsze, to nie jest rozmowa na telefon..
   - Doskonale wiem, ale nie miałeś czasu się spotkać. Nie miałam wyjścia.
   - [T.i.], na prawdę cię kocham, ale.. Myślę, że już wybrałem, chociaż i tak uważam, ze wybieranie jest absurdalne..
   - Niall!
   - Przykro mi, ale ja na prawdę zakochałem się w Sophie. Jest dla mnie ważniejsza od cibeie.
   - Dziekuję za rozmowę. Przynajmniej wiem na czym stoję. - płakałam.
   - Bądźmy nadal przyjaciółmi. - słyszałam jak też się rozczula.
   - Niall, my nigdy nie byliśmy przyjaciółmi. To była tylko znajomość, dopiero to zauważyłam. - wbiłam sobie nóż w serce.
   - Nie mów tak, [T.I.], to nie prawda. - chlipnął. 
   - Prawda. W innym wypadu byłbyś właśnie tutaj, nad jeziorem. Niall, było miło, ale to chyba na tyle jeśli chodzi o naszą znajomość. Kocham Cie, pamiętaj. - rozłączyłam się, a po chwili zaczęłam płakać jak jeszcze nigdy wcześniej.

   Minęło dwa miesiące. Ledwo, ale zdałam klasę maturalną. Nie chcę iśc na studia. Olałam sprawę, będę siedziała całymi dniami na parapecie w moim pokoju.
   Codziennie widuję jego i jego samochód. Jedzie ulicą pod moim apartamentowcem,i zatrzymuje się w sklepie na dole, po czym patrzy w moje okno, widzi mnie w nim, niemrawo się uśmiecha, chodź widzę w jego oczach smutek, wsiada w samochód, i odjeżdża. Tak jest codziennie.
   Żałuję każdego wypowiedzianego przeze mnie słowa w jego stronę. Nie chciałam tego. Codziennie liczę, że nie wziął sobie do serca moich słów, lecz chyba na prawdę były tak mocne jak mi się wydawało. Nadal jest z Sophie. Z całego serca pragnę by był szczęśliwy, ale już beze mnie. Ze mną już nigdy nie będzie, chociaż jestem świadoma, że ja z nim na pewno bym była. Muzyka w tle cichnie, jak gdyby ktoś ją wyłączył. Odwracam się, i widzę jego niebieskie oczy. Patrzy na moją szarą, zupełnie jakby bez duszy twarz. Podchodzi do mnie, a ja wstaję z parapetu. Przytulam go mocno. Płaczę w jego ramię. Mówię mu jak bardzo go nienawidzę, a tak bardzo potrzebuję. Całuje mnie w czoło mówiąc, że już na zawsze będziemy najlepszymi przyjaciółmi.Na zawsze.



Nie zabijaj Oliv, miał być lepszy, ale jest 03:06, także, nie oczekuj wiele :c napisz mi jutro jak się podobał :*

poniedziałek, 11 lutego 2013

ROK!

24 LUTEGO MINIE ROK TEGO BLOGA <3

MUSICIE WIEDZIEĆ KOCHANI, ŻE BARDZO WAS KOCHAM.
PISZĘ NADAL, ALE JUŻ NIE TUTAJ. JEŚLI CHCECIE BYĆ NA BIERZĄCO, ZAPRASZAM NA MÓJ TERAŹNIEJSZY BLOG:

+ ZAPOWIADAM COŚ W RODZAJU 'EPILOGU' TEGO OPOWIADANIA, GDZIE NAPISZĘ CO STAŁO SIĘ PÓŹNIEJ :) DODAM GO JAKOŚ OK. 24 LUTEGO, BĄDŹ WCZEŚNIEJ, ALBO PÓŹNIEJ, JESZCZE NIE WIEM :)

KOCHAM WAS!

piątek, 11 stycznia 2013

Nowy rozdział?

Hej!
Jest pewna sprawa.. Ostatnio piszę sporo imaginów. Gdyby tak na tym blogu pozostać, tylko pisać wyłącznie imaginy? Do historii Pauli już raczej nie wrócę, ale mam inną historię, którą piszę.
Na blogu http://bring-me-to-london.blogspot.com/ pojawił się już prolog. Wszystko zależy od Was, Kocham pisać, ale na tym bogu z opowiadaniem skończyłam.
Także:
- Czy mogą pojawiać sie na tym blogu imaginy?
- Nie skończyłam pisać, nadal prowadzę blogi, głównie teraz TEN.
Także czekam na opinie. :)

niedziela, 30 grudnia 2012

Imagine with Harry

Dla Kryk <3



     Ubrana w sukienkę do kolan w złote cekiny i czarne lity, ostatni raz spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Kasztanowe włosy spięłam wysoko w koczka, zostawiając po bokach dwa niesforne kosmyki. Poprawiłam szybko makijarz, i pobiegłam do sypialni po torebkę. Zegar wskazywał 18:14, Harry miał być lada moment. Rozejrzałam się w około sprawdzając, czy przez roztrzepanie na pewno niczego nie zapomniałam. Po centralnej kontroli pogasiłam w domu światła, i nakładając czarny płaszcz wyszłam z budynku. Dokładnie zamknęłam mieszkanie, i zobaczyłam Harry'ego szelmowsko opartego o swój samochód. Uśmiechał się w moją stronę. Szybko podbiegłam, i uścisnęłam przyjaciela. Mieliśmy razem iść na sylwestra do przyjaciół Hazzy. Nie mogłam się doczekać, z drugiej strony zaś bałam się jak zareagują na  mój widok. Wcześniej nie lubili mnie, ponieważ kilka miesięcy wcześniej dałam kosza Joshowi, perkusiście zespołu. Mieli o mnie zdanie rozkochującej dziuni, która nie wie czego chce. Tak na prawdę nie chciałam się angażować w stały związek, ponieważ byłam po uszy zakochana w Harry'm, jednak Loczek o tym nie wiedział, a ja nie chciałam niszczyć i tak już popsutej przyjaźni. Chłopak objął mnie ramieniem, i pocałował na powitanie w policzek. Zarumieniłam się lekko, i wsiadłam do samochodu na miejsce pasarzera. 
    Droga minęła nam pogodnie i miło. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, i śpiewaliśmy piosenki puszczane w sylwestrowy wieczów w radiu. Nim się obejrzałam, zatrzymaliśmy się niedaleko domku nad jeziorem, w którym miała odbywać się impreza. Harry zauważył, że lekko się stresuję. Na poprawę humoru złapał mnie za rękę, i razem ruszyliśmy w stronę głośnej muzyki.
    W domku było więcej osób niż się spodziewałam. Byłam pewna, że nie zmieści się tutaj chociażby 15 osób, a zobaczyłam ponad trzy razy więcej ludzi bawiących się przy tanecznej muzyce. Mocniej ścisnęłam dłoń Hazzy, i przepychając się pomiędzy ludźmi stanęliśmy oko w oko z resztą One Direction. Uśmiechnęłam się delikatnie.
   - Heej, to jest [T.I.], pamiętacie ją jeszcze? Moja najlepsza przyjaciółka z Holmes Chapel. [T.I.], dla przypomnienia, to Louis, Niall, Zayn i Liam. - ręce zaczęły się się trząś, Harry wyczuwając to objął mnie ramieniem mocno przyciskając mnie do siebie. Od razu poczułam się pewniej. Chłopcy uśmiechnęli się do mnie lekko, miałam nadzieję, że już przeszła im złość na mnie. Liam uścisnął moją dłoń, Niall mocno przytulił, a Zayn i Louis obrzucili mnie tylko wzrokiem. Zrobiło mi się głupio. Pewnie myślą, że jestem jakąś dziwką.. Raz z Joshem, raz z Harry'm.. Nie czułam się z tym dobrze, ale nie chciałam psuć sylwestra ani sobie, ani Harry'emu. 
    Tańczyłam z Harry'm już kolejny kawałek, aż w końcu Niall mnie nie 'odbił'. Akurat zaczęła lecieć wolna melodia, bodajże Rihanna - Stay. Chłopak objął mnie w pasie, a ja zawiesiłam ręce na jego szyi. Gadaliśmy cicho, szepcząc.
   - [T.I.], mnie nie oszukasz.. Wiem, że i ty, i Harry coś do siebie czujecie.
   - Wydaje ci się, Niall.. -szybko zaprzeczyła. Chyba jednak zbyt szybko, bo chłopak tylko się zaśmiał.
   - I tak wiem swoje, a dzisiaj jest idealna okazja, żebyście w końcu ogarnęli dupcie i spróbowali coś razem! - szepnął krzycząc. Nie wiem jak mu się to udało, jednak tak właśnie było. Tym razem to ja się zaśmiałam. - Widzisz, zaraz jak się obrócimy spójrz na Loczka. Widzisz? Ten jego wzrok.. Jest zazdrosny! 
   - Haha, możliwe. - zaśmiałam się cicho. - Co nie zmienia faktu, że nigdy nie będziemy razem.. Nawet jeśli bym bardzo chciała, on jest sławny, ma miliony fanek, wiele dziewczyn dało by wiele, by tylko go zobaczyć, a co dopiero pocałować.. Nie sądzę, żeby to miało większy sens..
   - Ja myślę inaczej. - usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się szybko. Harry..
   - To ja was zostawię! - krzyknął Niall z głupkowatym uśmieszkiem. Gdy tylko Harry nie widział twarz Nialla, chłopak zabawnie kiwał brwiami, albo robił dzikie aluzje na temat pocałunków. Parsknęłam śmiechem, i w końcu spojrzałam na Hazzę. 
   - [T.I.], jest zupełnie inaczej niż myślisz. Myślałem, że zauważysz w końcu jak bardzo staram się, aby nam wyszło.. Bardzo mi na tobie zależy, już od dawna czuję do ciebie coś więcej niż przyjaźń.. Myślę, że ja cię..
   - Harry, nie.. Nie mów tego, błagam..
   - .. Kocham.
   Popatrzyłam nie niego ze smutkiem. Właśnie to chciałam usłyszeć przez tyle dni, więc dlaczego teraz nie chciałam nic z tym zrobić?
   - Lokers.. Słuchaj.. Nie mogę.. Nie, czekaj.. Nie wiem nawet jak zebrać w słowa swoje myśli. 
   - Błagam cię, [T.I.], zależy mi na tobie, zrobię wszystko, by nam się udało!
   - Przepraszam, ale nie powiem ci nic teraz.. Błagam, daj mi chwilę. 
   Wybiegłam do ogrodu. Nie miałam pojęcia czemu zachowuję się tak dziwnie. Przecież go kochałam! Nie wiem, czemu go zwodziłam. Po kilkunastu minutach, kiedy już ochłonęłam, i chciałam wejść do domku, wpadłam na Zayna. Chłopak obrzucił mnie gniewnym spojrzeniem, i pociągnął za rękę z powrotem do ogrodu. 
   - [T.I.], co ty sobie wyobrażasz?! Josh ci już nie wystarczył? Teraz polujesz na Harry'ego? On cię na prawdę kocha, a ty się bawisz w kotka i myszkę?! Zastanów się dziewczyno! - warknął, i wymijając mnie odpalił papierosa. Miałam wtedy ochotę płakać ze swojej głupoty Nie wiedziałam, jak mogłam tak postąpić. Żwawym krokiem ruszyłam do budynku, lecz wszyscy w tym momencie wyszli z niego idąc w stronę jeziora. No tak, za dwie minuty północ.. Ruszyłam szybko przed siebie, wymijając ludzi, i szukając w tłumie Hazzę. Biegłam ile sił w nogach, niegdzie jednak nie mogłam go znaleźć. Ludzie zaczęli odliczać. 
10..
Zobaczyłam Harry'ego, stał niedaleko Liama. Szybko podbiegłam do niego.
9..
Nie zdążyłam wychamować..
8..
Razem z Harry'm poleciałam do tyłu, opierając swoje czoło o czoło chłopaka.
7..
6..
Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. 
  - Harry, chciałabym..
5..
4..
  - Chciałabym powiedzieć..
3..
2..
  - Że też cię kocham! 
W tym samym momencie ludzie wykrzuknęli '1!' a pierwsze fajerwerki ozdobiły niebo. Harry uśmiechnął się słodko, i pomógł mi wstać. Złapał mnie w biodrach, i delikatnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, a nasze dłonie splotły się w uścisku. Oderwałam się z uśmiechem od chłopaka, a ten spojrzał mi znów w oczy, po raz kolejny tego dnia słodko się uśmiechnął, i szepnął:
   - Ja ciebie też, [T.I.]..

sobota, 29 grudnia 2012

Imagin with Zayn.


    Ludzie nie zawsze są szczęśliwi. Wiele osób ma problemu życiowe, psychiczne, finansowe, a wiele po prostu nie docenia tego co ma. Przykładem tego była niejaka [T.I. i T.N]. Pochodząca z bogatej, kochającej się rodziny drobna blondynka patrząca na świat przez pryzmat dobra. Starała się być dla wszystkich miła, zawsze pomagała, bo wmawiała sobie, że gdy bęzie mieć problem, będzie mogła zwrócić się do każdego, komu chociaż w jakimś stopniu pomogła. Jednak pewne wydarzenie zmieniło jej życie na zawsze. Poznajcie proszę jej historię, mam nadzieję, że pod koniec opowieści tak jak ja, osoba opowiadająca wam to, uronicie łzę nad życiem dziewiętnastolatki. 

   [T.I.] jak zwykle rano ubrała się w pierwsze lepsze ciemne spodnie, i przewiewną, fiołkową koszulę. Uczesała się, pomalowała, i wyszła z domu. Nie wiedziała jeszcze, ze ten dzień odmieni jej życie na zawsze. 
   Przechadzając się przez ulice Londynu trafiła na śpiewającego pod pewną restauracją chłopaka. Od razu spodobał się jej jego styl, włosy, twarz, i oczy. Jego oczy zahipnotyzowały ją dogłębnie. Podeszła bliżej, przysłuchując się anielskiemu wokalowi chłopaka. On również zwrócił na nią uwagę. Była inna niż wszyscy. Uśmiechała się nawet, kiedy nie było ku temu powodów. Gdy chłopak skończył śpiewać, dziewczyna od razu rzuciła się na niego z uściskiem. Było to dla niej dziwne, ponieważ zobaczyła go właśnie po raz pierwszy, jednak chłopak odwzajemnił szybko i mocno uścisk. Trwali tak kilkanaście sekund, dopóki nie zdali sobie sprawy, jak bardzo to odbiega od rzeczywistości. Odsunęli się od siebie, i spojrzeli sobie dogłębnie w oczy. Ona zobaczyła w jego czekoladowych tęczówkach coś, co zainspirowało jej duszę do dalszego rozwoju znajomości, on w jej niebieskich oczach ujrzał to, czego nie zobaczył jeszcze nigdy wcześniej. Było to dla niego równie nowego, co dla niej. Coś, czego żadne z nich jeszcze wsześniej nie czuło. Nie wiedzieli co to było. Ja w tym momencie już wiem. To była miłość.

   Spotkali się przypadkowo już po raz 6 w tym tygodniu. Dla obojga znaczyło to więcej, niż powinno. W końcu chłopak zrobił ten pierwszy krok i przedstawił się dziewczynie. Zayn od razu zyskał sympatię blondynki, więc wybrali się na kawę. Wymienili się numerami telefonów, i wiedzieli, że ta znajomość przerodzi się w coś znacznie więcej..

   Po około trzech miesiącach tworzyli wspaniałą parę, nikt nie wiedział jakim sposobem dogadują się tak dobrze, przeciez mieli zupełnie inne charaktery. Zayn był typowym bad boyem, palił, niekiedy pił, i imprezował. [T.I.] była spokojna, miła dla wszystkich, i ukrywała w sobie złość, zarażając innych szcześciem. Jednak wiadome było, że kiedyś jej złość ujrzy światło dzienne, a sama nie będzie potrafiła jej zatamować. Tak też stało się pięc miesięcy później, kiedy to Zayn i [T.I.] mieszkali już razem. Chłopak obiecywał jej, że od razu po próbie One Direction wróci do domu, ponieważ mieli spędzić razem wieczór oglądając filmy. Ona od razu po pracy przybiegła do domu, ugotowała wspaniałą kolację, byle tylko Zayn się uśmiechnął, i powiedział jej, jak bardzo ją kocha. Lecz dziewczyna siedziała i czekała, a chłopaka jeszcze nie było. Była już dwudziesta pierwsza, a chłopak miał być trzy godziny wcześniej. Jedzenie wystygło, a [T.i.] zaczęła płakać z bezsilności. Złość i zdenerwowanie na Zayna wpierwszy raz od ośmiu miesięcy ujrzało światło dzienne. Dziewczyna nie potrafiła ukryć złości. Chłopak nie odbierał telefonu, a ona umierała z tęsknoty i zmartwienia. Nie wiedziała dlaczego, zrobiła coś, czego zaprzestała poznawając Zayna. Znalazła gdzieś w torbie starą żyletkę, którą nosiła 'na wszelki wypadek', lecz potem o niej zapomniała. Zrobiła kilka cięć na nadgarstku. Nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo jej tego brakowało. Obiecywała sobie, że nigdy, przenigdy więcej już tego nie zrobi. 
   Około trzeciej nad ranem przyszedł do domu spity Zayn. Aczkolwiek widząc na stole w salonie gotowy, zimny już obiad i stopione świece, nagle jakby otrzeźwiał. Rozejrzał się po pokoju. Nie wyobrażał sobie, że zrobił swojej dziewczynie tak wielką przykrość. Wszedł cicho po schodach do ich sypialni. Zobaczył przy nikłym świetle lampki nocnej, jak [T.I.] siedząc na fotelu w kącie wypłakuje sobie oczy. Spokojnie, jak najciszej podszedł do niej, a gdy był już na tyle blisko, by spokojnie podziwiać jej oczy, cicho szepnął jej imię. Dziewczyna rozpłakała się jeszcze bardziej, po chwili zaczęła krzyczeć jak bardzo go nienawidzi, jak wielki ból sprawia jej za każdym razem, jak coś obiecuje, a tego nie spełnie, i że okropnie się czuje, kiedy nie ma go przy niej. Chłopak obiecywał poprawę, a ona naiwnie uwierzyła w jego słowa..


    Przez jakiś miesiąc wszystko wydawało się normalne. Aczkolwiek w głowie [T.I] działo się coś zupełnie innego. Dziewczyna za każdym razem, gdy nie było Zayna w pobliżu, wykonywała kilka kresek na ręce. Gdy Zayn w końcu to zauważył, [T.I] powiedziała mu, jak bardzo cierpi. Chłopak zaczął się na prawdę starać. Przynosił jej codziennie rano kwiaty, powtarzał na każdym kroku jak bardzo zależy my na niej. Lecz po jakimś czasie sytuacja zatoczyła koło. Dziewczyna przygotowała wspaniałą kolację, żeby pokazać mu, że nie zmieniła się, że nadal jest tą samą [T,I] którą tak kochał. Niestety, on tego samego wieczora wyłączył telefon, i stwierdził, że chce wyluzować się w klubie z kolegami z zespołu. [T.i] przygotowała wszystko, i chciała zadzwonić do swojego chłopaka, aby poinformować go, żeby był szybciej w domu, ale on znów wyłączył telefon.. Dziewiętnastolatka miała wrażenie, że ma dejavu. Nic nie składało jej się z pełną całość. Czekała kilka godzin, wydzwaniała do chłopaków z 1D, na próżno. Nie miała pojęcia co się dzieje. Po ok. czterech godzinach stwierdziła, że była naiwna, zaczęła wyrzekać się całego dobra, jakie posiadała w sercu. Nalała wody do wanny, i chciała się zrelaksować, jednak myśli nie dawały jej spokoju. Miała wrażenie, że bardzo się zmieniła. Popadała w chorą depresję, gdy jej chłopak był gdzieś dalej. Fanki znienawidziły ją, kiedy Zayn zaczął przez nią więcej palić, chodził przemęczony, a jego głos stracił całą magię. Obwiniała się za każde powinięcie jego nogi. W jej głowie była tylko problemem, nie zdawała sobie sprawy, że bez niej Zayn będzie cierpiał o wiele bardziej, niż gdy złamał żebra, gdy pomagał jej ubierać choinkę. Wszystko, co złe działo się przez nią. Postanowiła to zakończyć raz, a dobrze. Gdyby zastanawiała się dłużej, i myślała o przyszłości, na pewno by tego nie zrobiła. W tamtej chwili było to dla niej jedyne rozwiązanie. Wzięła żyletkę, i..

   Zayn wrócił do domu. Pił mało, ponieważ miał wyrzuty sumienia, że [T,I] by się to nie podobało. Wszedł do salonu, i gdy zobaczył ten sam obraz, co miesiąc wcześniej, zaczęło kręcić mu się w głowie. Na piętrze światła wszędzie były zgaszone oprócz łazienki, ale stwierdził, że jego dzieczyna zapomniała zgasić lampki. W ich sypialni też jej nie było. Chłopak biegiem obejrzał cały dom. Nigdzie jej nie bylo. Gdy dotarło do niego, że cały czas była w łazience, i nie odezwała się gdy ją wołał, coś w nim pękło. Przed oczami miał najgorsze scenariusze, a ręce zaczęły się trząść. Delikatnie i z wielkimi obawami otworzył drzwi łazienki. Do oczu napłynęły łzy, a kolana zmiękły. Był pewien, że gdyby od razu wpadł do łazienki, mógłby jeszcze jakoś zaradzić na to, co się stało. Teraz, mógł tylko płakać. Podszedł do niej uklękł prz wannie, i z mokrymi od łez policzkami przyglądał się po raz ostatni jej szeroko otwartym niebieskim oczom..

czwartek, 27 grudnia 2012

IMAGINY Z GIFAMI!

Cześć :D 
Lubicie imaginy z gifami? :)
Razem z Wiką (http://imagin1d.blogspot.com/) prowadzę bloga z takimi właśnie imaginami :D
Zapraszam! Na razie się rozkręcamy, ale będzie lepiej i więcej! :)

środa, 12 grudnia 2012

NOWY BLOG!

Kochani :) 
Przedstawiam Wam blog, który już postaram się przetrzymać do końca, i w ogóle, regularnie :)
Jest to historia trzech przyjaciółek, które wyjeżdżają na dwutygodniowe wakacje na Hawaje. Rzeczy, które się tam wydarzą będą niezapomniane, wspaniałe.. To będzie jedno wielki Summer Love :3




ZAPRASZAM!

Paula xx