piątek, 24 lutego 2012

001 New Home!

   Po trzech godzinach samolot już stał na płycie lotniska w Londynie. Wysiadłyśmy śmiejąc się, bo Domi panikowała gdy lądowaliśmy. Poszłyśmy odebrać bagaże. Już w samolocie przestawiałyśmy się, żeby mówić po angielsku. Wszystkie byłyśmy w angielskim niemalże perfekcyjne. Lata nauki opłaciły się. Wracając do lotniska. Odebrałyśmy bagaże i wyszłyśmy na główną halę lotniska. Wzrokiem szukałam drobnej szatynki o brązowych oczach. Znalazłam ją. Stała i patrzyła na mnie z wielkim uśmiechem.
- Ciocia! - wrzasnęłam i pobiegłam w stronę cioci hałasując moją walizką na kółkach.
- O mój Boże, Paula! Ale się dziewczyno zmieniłaś! Ooo, to chyba są twoje przyjaciółki. Ty prawdopodobnie jesteś Dominika, a ty Victoria?
- Tak, jestem Victoria. Bardzo mi miło panią poznać. Paula mi dużo...
- Nie jestem żadna 'pani' tylko Aśka! Dziewczyno, mam dopiero 27 lat! - Dodała ciocia z uśmiechem. - Chodźcie szybko, jedziemy do domu! Vicki, gadałam z twoim tatą, i mówił mi, że idziecie dzisiaj wszystkie do niego na noc. Nie mam się o co martwić? - Asia spojrzała na nas podejrzliwie, ale zaraz się uśmiechnęła.
- Nie, nie! Mój tata jest spoko gościem. - powiedziała uśmiechnięta Vic.
- Ciociu, powiedz mi coś o sobie. Już tak dawno z tobą nie rozmawiałam! - powiedziałam z nutką zaciekawienia w głosie. Powoli dochodziłyśmy na parking. Ciocia kliknęła kluczykami na dużego, srebrnego Passata i wsadziła bagaże.
- Wsiadajcie, w samochodzie wam opowiem.
   Wyjechałyśmy na uliczki Londynu.
- No dobrze, więc mam faceta, 12-letnią córkę, fajne mieszkanie, pracuję jako malarka, Michael jest architektem, jakoś zarabiamy. Na wakacje moja córka, Lea, pojechała do swojego taty, Ed'a, na południe Francji. Jakoś trzeba żyć, ooo, mamy bardzo fajnych sąsiadów! Dosłownie obok nas, po prawej stronie, mieszka wokalista Coldplay! Tzn, mieszkał, bo teraz ciągle w trasie itp. A po lewej pięciu chłopaków. A, Vicki, tak się złożyło, że twój tata mieszka naprzeciwko nas! 
- Serio?! Ale fajnie! Ej, a która już godzina? - rzekła Vic.
- No przed piątą, a co? - spytała Dom.
- O szóstej jest ta kolacja. Jak przyjedziemy to się zbieraaa....
W tym momencie Asia zatrzymała się pod tym domem:
- To twoje?! - spytałyśmy się równocześnie, po czym się zaśmiałyśmy.
- No tak jakby. Trochę się w sumie dorobiłam. - dodała ciocia. - Lećcie do swoich pokoi, przygotowałam dla was tak jakby oddzielne mieszkanko, tylko kuchnia jest wspólna.
- Ojej! Ale super! - ucieszyła się Domi.
Weszłyśmy do środka i ujrzałyśmy salon, a zaraz obok była kuchnia.
- Ale zajebiście! Yyy, to znaczy... Naprawdę wspaniały dom, sir. - powiedziałam, a dziewczyny się zaśmiały.
- Chodźcie na górę, to pokażę Wam wasze pokoje!
- Dobra! - odpowiedziałyśmy chórem.
Na górze Asia otworzyła drzwi z napisem 'Królestwo Dziewczyn'. Naszym oczom ukazał się mały salonik. Były w nim także 4 drzwi. Na każdych było napisane imię dziewczyny, która w nim mieszka, a na jednym pisało 'łazienka'. Mój pokój był prześliczny. Szybko się rozpakowałam i przebrałam. Miałyśmy się ubrać jakoś na luzie. Pokój Domi też był świetny. Dziewczyna ubrała się w to. Pokój Vicki był świetny. Vic ubrała się w to. 
   Było już za pięć szósta. Pożegnałyśmy się z Asią i pognałyśmy do domu naprzeciwko. Był już tam zaparkowany Van. Domyśliłam się, że One Direction już na nas czeka.

2 komentarze:

  1. Świetne ;* http://now-is-love-on-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń