sobota, 25 lutego 2012

003 Walk in the Dark

   Rozłożyliśmy kanapę w salonie, porozkładaliśmy materace, przynieśliśmy koce i poduszki. Było już po 23, więc wszyscy pomału przygotowywali się do spania.
- Shit! Czy tylko ja zapomniałam, że dzisiaj tu nocujemy i nie wzięłam piżamy?
- My swoje zapasowe piżamy mamy w Vanie. Ja mam nawet taką fajną z marchewką w basenie! - pochwalił się Lou, a wszyscy wybuchli śmiechem.
- Dobra, będę musiała kopsnąć się do domu po piżamę i szczoteczkę. Może jeszcze MP4, szczotkę do włosów, ubrania na jutro, iPada...
- Pójdę z tobą. - powiedział Harry po czym dodał. - Jeśli nie masz nic przeciwko.
Uśmiechnął się, pokazując te wspaniałe dołeczki. Nie mogłam odmówić, tylko uśmiechnęłam się i pokiwałam głową. W takich sytuacjach próbuję zachować zimną krew, ale nie zawsze wychodzi.
- Ooo, po drodze zajdźcie do całodobowego! Głodny jestem. Kupilibyście jakieś żelki, napoje, może popcorn. O! Obejrzymy jakiś horror? - spytał Blondynek.
- Możemy. - powiedziałam, i ruszyłam ku wyjścia. - Harry, idziesz?
- Tak, tak, lecę o pani! - rzekł Hazza a ja się zaśmiałam.
Nie miałam daleko do domu, ale trochę się bałam sama iść. Nie znałam jeszcze tej okolicy, ani sąsiadów, wieć za bardzo nie wiedziałam, czy okolica jest bezpieczna; W domu paliło się światło, więc zapukałam do drzwi. Harry stał za mną i łaskotał mnie, przez co chichrałam się jak dzika. Otworzyła Asia.
- A co wy tu o tej porze? O, cześć Harry, czyli znasz już Paulę?
Nie wiedziałam, że się znają. Ale wtedy sobie przypomniałam o tych pięciu chłopakach, którzy mieszkają obok nas i zaczęłam kojarzyć fakty.
- Przyszłam tylko po rzeczy do spania. Tak właśnie myślałam, że jeszcze nie śpisz. Zajmie nam to tylko sekundkę.
- Witaj sąsiadko. Młoda już wróciła?
- Nie, jeszcze będzie u tego pacana przez miesiąc.
- Nie wiedziałam, że jesteście aż tak dobrymi sąsiadami, haha. Dobra, poczekajcie chwilkę!
Pobiegłam na górę i weszłam do naszego saloniku, zostawiając drzwi lekko uchylone. Pospiesznie wbiegłam do pokoju, wyjęłam z szafy dużą torebkę Nike i zaczęłam pakować ciuchy. Gdy chciałam iść do łazienki po szczoteczkę, zobaczyłam Harrego, który rozgląda się po pokoju.
- Nieźle się urządziłaś.
- Dzięki. Jak tam ci minął dzień?
- A dobrze, zakupy, nagrania, fanki, potem kolacja, umówisz się ze mną, potem po te rzeczy, do sklepu i kimam. - rzekł Harry w bardzo szybkim tempie.
- Mógłbyś od początku po kolei?
- No to zakupy.
- Dalej.
- Nagrania.
- Dalej.
- Fanki.
- Dalej.
- Kolacja.
- Dalej.
- No po te rzeczy...
- Coś ominąłeś.
- Umówisz się ze mną?
W tym momencie zadzwoniło mi z kieszeni "The Scientist" Coldplay. Odebrałam.
- Jestem głodny! Gdzie jesteście?
- Niall, czemu dzwonisz od Vic?
- Bo Hazzie padła komórka. Za ile będziecie?
- 20 minut? Jeśli teraz wyjdziemy.
- To szybko ruszyć zacne pośladki i w drogę do sklepu!
Zaśmiałam się i rozłączyłam.
- Musimy się już zbierać do sklepu. Mam już wszystko, więc możemy iść.
Pożegnałam się z ciocią i ruszyliśmy do sklepu. Po drodze gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Czyli prawie jak starzy przyjaciele. Harry opowiadał mi jakieś historie z dzieciństwa, a ja co chwilę wybuchałam śmiechem. Przy nim czułam się taka bezpieczna. I gdy patrzyłam w jego zielone ślepia, musiałam się nieźle skupić, by nie wpaść na śmietnik. Do sklepu doszliśmy po 5 minutach i kupiliśmy wszystkie potrzebne rzeczy. Gdy wracaliśmy, opowiadaliśmy sobie kawały, i chyba naszym śmiechem obudziliśmy cały Londyn.
- Nie odpowiedziałaś mi na pytanie. Umówisz się ze mną?
- Hmm, jasne, ale to musi być oryginalna randka. Żadne kino czy kolacja.
- Dobra. Jutro po nagraniu kawałka?
- Okey, ale co zaśpiewamy jutro? Cover, czy coś napiszemy? Piszę dużo piosenek, więc może się jakaś znajdzie...
- Myślałem o coverze, ale jeśli piszesz piosenki, to ja utworzę melodię i coś się zrobi. Byłoby fajnie, gdybyś spełniła swoje marzenia. - powiedział Hazza z tym jego uśmieszkiem podrywacza.
- Haha, dobra Lokowany, zostaw sobie te twoje podrywy na jutro. Lepiej pomyśl nad melodią. Ja napiszę tekst, ale muszę mieć jakieś podstawy.
- Będziesz miała gotową muzykę za godzinę, a teraz nie marudź, już prawie jesteśmy w domu.
   Weszliśmy do środka a Niall się na nas rzucił pod pretekstem głodu. Zaśmiałam się i podałam mu siatkę z zakupami. Zayn stwierdził, że świetnym pomysłem będzie obejrzenie jakiegoś horroru. Strasznie się przy nich bałam, ale zgodziłam się. Chłopaki włączyli 'Paranormal Activity', horror, na którego nazwę od razu się wzdrygałam. Nawet nie zauważyłam, jak w połowie filmu siedziałam na podłodze przytulona do Harrego. Ale nie zareagowałam. Było mi za przyjemnie. Loczek jedną ręką mnie obejmował, a drugą głaskał po włosach. Przytuliłam się do niego mocniej, a on pocałował mnie w czoło. W pewnym momencie zasnęłam.

8 komentarzy:

  1. kocham twój blog ;d ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytulem filmu mnie wystraszylas bo mam zle wspomnienia co do tego filmu oglondalam go sama o 1 w nocy

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, mi sie bardzo podoba. Napisz jeszcze ; ***

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ;* http://now-is-love-on-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. yy mi się nie podoba według mnie ona za szybko zgodziła się na tą randkę znam lepsze opowiadania ;-/

    OdpowiedzUsuń