piątek, 24 lutego 2012

Prolog

   Ostatni dzień szkoły. Jutro wakacje. Słońce, ciepły wiatr, siedzenie na dworze do 22, przy czym nie uciekanie do domu bo zimno. Nie mogłam się doczekać tego dnia. Jeszcze dzisiaj miałam wylecieć do Londynu, do cioci. Strasznie się cieszyłam, bo miały ze mną jechać Domcia i Vic - moje dwie najlepsze, najwspanialsze przyjaciółki. Z nimi mogłam robić wszystko. Śmiać się, płakać, dołować, rozweselać. One są cudowne. Tak się cieszę, że spędzę 2 miesiące z nimi, u mojej cioci w Londynie. Hmm, Londyn. Miasto, które odwiedza najwięcej turystów na świecie. Przynajmniej tak mówi Wujek Google. No ale wracając do ostatniego dnia szkoły...
   Obudziłam się o 8 rano. Zakończenie roku miało być o 11, więc miałam jeszcze 3 godziny na ujarzmienie moich włosów, doprowadzenia twarzy do porządku, umycia się, ubrania i zjedzenia jakiejś kanapki. Wstałam, szybko się umyłam, wysuszyłam włosy, które lekko się skręciły. Na twarz nałożyłam odrobinę pudru, beżowego cienia i zrobiłam cienkie kreski eye-linerem. Wytuszowałam rzęsy, umyłam zęby, a włosy spięłam w niesfornego koka. Nałożyłam czarne leginsy, białą tunikę na ramiączkach i czarne balerinki. Bagaż miałam już spakowany, Czekał on już na mnie w bagażniku samochodu rodziców. Zbiegłam na dół, przywitałam się z rodzicami i siostrą i popatrzyłam na zegarek. 10:43. Cholera, pomyślałam, szybko pogryzłam jabłko i wyszłam razem z Nataszą do samochodu. Ona miała mnie zawieźć.
   Dojechałyśmy dość szybko, stanęłam przed szkołą wypatrując przyjaciółek. Natasza już gdzieś poszła z Adrianem, bratem Vic. Dyrektor właśnie stawał na dziedzińcu i zaczynał coś mówić. Moja ukochana szkoła muzyczna w Warszawie. Byłam tam od pierwszej klasy podstawówki aż do teraz. Jeszcze tylko jeden rok i mnie tu nie będzie... Przeżyłam tu tyle wspaniałych chwil... Zobaczyłam w tłumie Dominikę. Podbiegłam do niej i się z nią uściskałam. Zaraz zauważyła nas Victoria i też się z nami przytuliła.
- Jeszcze tylko godzina dzieli nas od wakacji! - prawie wykrzyknęła Domcia.
- Wiem! I dwie godziny dzielą nas od siedzenia w samolocie i zachwycania się Londynem w komputerze! - powiedziałam i roześmiałam się. - Vic, mówiłaś już tacie, że przyjeżdżasz?
- No jasne! Dzisiaj idziemy do niego na noc. Zaprosił nas. Jego żona robi jakąś kolacje. Podobno będą też One Direction! - Powiedziała Vic i przy ostatnim zdaniu zaśmiała się jak zdesperowana fanka.
- Aaa! Dzisiaj poznam One Direction! Nareszcie! Tyle na to czekałam! - wykrzyknęła Dominika i wszystkie oczy zwróciły się w naszą szkołę.
- Przeszkadzam wam, II b? - odezwał się dyrektor. - Bo jeśli chcecie, to mogę zacząć od początku.- Dodał i uśmiechnął się złowieszczo.
- Nie, nie trzeba! Przepraszamy, będziemy już cicho. - odkrzyknęła Victoria, a ja z Domi zaczęłyśmy się śmiać jak najebane. Po ok.15 minutach poszłyśmy do klasy odebrać świadectwa. Jak zwykle - 3, 3, 3, 4, 3, 4, 2, 2. W sali jeszcze żegnaliśmy się z klasą i nauczycielami. Gdy wyszłyśmy już ze szkoły była 12:17, a o 13 miałyśmy lot! Cholera!
- Dziewczyny, mamy 40 minut do samolotu! - powiedziałam, po czym pobiegłyśmy na parking. Gdy byłyśmy na zakończeniu roku, Natasza zdążyła pojechać do domu każdej z dziewczyn, odebrać od ich rodziców bagaże, zapakować je do bagażnika, pojechać po moich rodziców i podjechać pod szkołę. Na całe szczęście rodzice mieli vana ;). Usadowiłyśmy się z dziewczynami z tyłu auta i poprosiłyśmy o niezwłoczne zawiezienie nas na lotnisko. W między czasie obiecywałam rodzicom codziennie do nich dzwonić, kupić im fajne pamiątki i pozdrowić ciocią Asię.
   Dotarłyśmy na Okęcie. Pożegnałam się szybko z rodzicami i siostrą, wzięłam bagaże, włożyłam laptopa do dużej torebki podręcznej, sprawdziłam czy mam wszystko: bilety, telefon, laptop, MP4, adres cioci, na wypadek gdyby nie przyjechała itp. Miałam wszystko. Pobiegłyśmy z dziewczynami oddać bagaże do odprawy, jakaś kobieta nam powiedziała gdzie iść i za 5 trzynasta byłyśmy w samolocie. Na szczęście samolot do Londynu był z potrójnymi siedzeniami. Ja siedziałam przy oknie, obok mnie Victoria, a z brzegu Dominika. Dziewczyny o czymś zawzięcie gadały. Wystartowałyśmy. Nałożyłam na uszy słuchawki, wyjęłam laptopa i zaczęłam czytać o One Direction.


   Cześć, to był prolog. Wyszedł mi trochę długi, ale w nim wyjaśniłam wszystko, co chciałam ;D
Bardzo lubię, gdy zostawiacie po sobie ślad w postaci komentarza ;p
Jeszcze małe powiadomienie:
Przez ten weekend będę pisała dość często rozdziały, ale potem, w trakcie tygodnia, będę dodawała kolejny rozdział, gdy będą przynajmniej 4 komentarze. Po prostu chcę wiedzieć, czy ktoś mnie czyta. A i jeśli macie jakieś pomysły, to piszcie w komentarzach. Chętnie wykorzystam ;)

2 komentarze: