środa, 4 kwietnia 2012

005 Oh my God, it's Coldplay!




     Obudziły mnie wakacyjne promienie słońca. Było naprawdę ciepło i słonecznie, więc postanowiłam się jednak zwlec z łóżka. Odsłoniłam zasłony, ubrałam się w krótkie, jeansowe spodenki i białą, luźną bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii. Do tego czarne trampki. Poszłam do łazienki, przy okazji witając się z Victorią, która oglądała telewizję w saloniku. Uczesałam się w kłosa, nałożyłam czarny kapelusik i namalowałam kresi eye-linerem. Wyszłam z łazienki, zeszłam po schodach na dół i skierowałam się w stronę kuchni. Przywitałam się z Aśką, Dominiką i Ed'em. Wzięłam jabłko, nałożyłam swoje Ray Bany i wyszłam z domu pod pretekstem przejścia się. Wsiadłam na rower, który pożyczyłam od Asi i wyjęłam z czarnej torebki, którą wzięłam przy okazji, paczkę papierosów. Mentolowe cienkie. Tak, nałóg wziął górę i w wieku 14 lat zaczęłam palić. Wiem, to cholernie nie zdrowe, ale to jest moje 10 minut bez problemów. Odpaliłam papierosa i mocno się zaciągnęłam. Jak to mówi Dominika, która jara jak smok, 'poszłam nakarmić raka'.
   Jechałam tak rowerem, z papierosem w buzi co chwilę się zaciągając i wypuszczając nosem dym. Jeździłam po parkach, małych uliczkach, koło Big Bena, London Eye, różnych londyńskich zabytków. W końcu zmęczona, po dwóch godzinach i 6 spalonych papierosach, stwierdziłam, że usiądę na ławce w parku. Rower oparłam o lampę stojącą blisko zielonej ławki, a sama nałożyłam słuchawki na uszy i przymknęłam oczy. Było mi tak przyjemnie... Z relaksu na ziemię przywrócił mnie dźwięk smsa. Od Harrego. Brzmiał tak:
"Daliśmy twoje demo Simonowi. Chce cię mieć pod swoimi skrzydłami : D".
    Zaczęłam skakać jak głupia, wiercić się w miejscu i robić różne idiotyczne rzeczy, które robi się, gdy się osiągnie swój własny sukces. Wsiadłam na rower i jak głupia popędziłam do domu.
   Weszłam do mieszkania piszcząc ze szczęścia. Asia przyleciała z łopatą, a Vic darła się głośniej ode mnie.
- Dostałam kontrakt!!! - wrzasnęłam. Asia upuściła łopatę na podłogę (szczerze, nie wiem, gdzie ją znalazła) i zaczęła piszczeć razem ze mną. Victoria tańczyła makarenę a Domi przybiegła i zaczęła mnie ściskać.
- Dobra, już, wystarczy! - wrzasnęłam z uśmiechem. Dostałam smsa. - Przepraszam na sekundkę. - powiedziałam i oddaliłam się do kuchni. Harry. Napisał "Tak przy okazji, mam dzisiaj 2 bilety na Coldplay, wokalista jest naszym wspólnym sąsiadem i jego żona dała mi wejściówki. Masz ochotę się ze mną przejść? ;D". Zaczęłam się drzeć, że to moje marzenie, ale spokojnie odpisałam Harry'emu "Jasne.". Odpowiedział, że przyjdzie po mnie o 17, bo ma wejściówki VIP i wejdziemy za scenę. Zaczęłam skakać po całym domu z radosci, bo Coldplay jest moją NAJNAJNAJNAJNAJ ulubioną kapelą. Kocham każdą ich piosenkę i będzie to dla mnie zaszczytem zobaczenie ich na żywo. Modliłam się o to od kilku lat, a w Polsce bilety były za drogie. A tu nagle wejściówki VIP! Normalnie Massakra! jak to mówi Dominika. No ale była już 14, a ja miałam tylko 3 godziny! Kurcze! Poleciałam do łazienki i weszłam pod prysznic. Włosy wysuszyłam i lekko podkręciłam, zmyłam makijaż i od nowa namalowałam staranniejsze kreski, mocno wytuszowałam rzęsy i w samym ręczniku wyleciałam z łazienki. Victoria się na mnie dziwnie spojrzała, ale wróciła do czytania 'Kodu Leonarda DaVinci', który dałam jej na urodziny. Pobiegłam do pokoju i ubrałam się w bieliznę. Latałam po całym pokoju szukając jakiegoś stroju. Wybrałam fioletowe rurki, szary top z wielkim czarnym sersem na środku i czarny sweterek. Do tego moje kochane czarne trampki. Wyjęłam wszystko z czarnej torebki przez ramię, i spakowałam portfel, telefon, paczkę papierosów, zapalniczkę i notes na autograf od Chrisa Martina. Wiem, może to dziecinne, ale ja go tak uwielbiam, że nie mogłam się powstrzymać. Dopakowałam jeszcze moją lustrzankę i zeszłam na dół. Od razu głupie komentarze, typu 'ojej, jak się wystroiłaś!', albo 'to z którym z One Direction idziesz na randkę?'. Ale miałam jeszcze jakieś 15 minut do przyjazdu Harrego, więc pobiegłam do kuchni po sok. Usiadłam na blacie i zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądać. Usłyszałam dzwonek do drzwi i o mało nie spadłam z blatu. Victoria otworzyła drzwi, przywitała się z Harrym i wydarła na cały głos 'Paula! Twój chłopak!'. Myślałam, że jej przywalę, bo nie mówiłam nikomu, że jestem z Harrym, tylko coś tam zamruczałam pod nosem jak się pytali. Poszłam do pokoju, pocałowałam Harrego w policzek i wyszliśmy z domu.
- Przepraszam za Vic. - powiedziałam lekko zdenerwowana. - Mogłaby się w końcu zamknąć.
- Mnie to nie przeszkadza. - uśmiechnął się Loczek i objął mnie w pasie. Wyjęłam paczkę papierosów i chciałam odpalić, ale Harry się na mnie dziwnie spojrzał.
- Czemu to robisz?
- Czemu robię co?
- Czego palisz, przecież to nie zdrowe i obleśne, jak dziewczyna pali. - powiedział i pytającym wzrokiem na mnie spojrzał.
- Palę, bo lubię, ale wiem, że to nie zdrowe. Jak chcesz, mogę to wyrzucić, i tak został mi jeden. - powiedziałam bez większego przekonania w głosie. Podeszłam do śmietnika i wyrzuciłam paczkę, a Hazza się uśmiechnął. Pocałował mnie w czoło i powiedział:
- Dzięki, ale mam nadzieję, że jutro nie kupisz sobie paczki. Wiesz, jak to źle działa na głos?

   Koncert miał się zacząć o 18, więc mieliśmy jeszcze pół godziny. Harry złapał mnie za rękę. Ochrona wpuściła nas za scenę, widząc wejściówki VIP na szyi Hazzy. W końcu miałam zobaczyć Chrisa Martina! Najlepszy moment w moim życiu czas zacząć!
    Trzymając się za rękę weszliśmy do jakiegoś korytarza. Stanęliśmy przed drzwiami, na których było napisane 'Chris Martin'. Harry lekko zapukał. Po kilku sekundach drzwi otworzyły się, a Chris wrzasnął na cały stadion 'Harry!!!!!'. Trochę zdziwiło mnie ich zachowanie, ale próbowałam być spokojna.
- Cześć Chris, jednak wykorzystałem te wejściówki. Jeszcze raz dzięki. - odezwał się Harry.
- Nie ma sprawy, cała przyjemność po mojej stronie. - Chris uśmiechnął się.
- Jak tam dzieciaki? Strasznie się stęskniłem za Apple. Jak jej idzie w szkole? - spytał Lokers.
- Appie też się stęskniła. Pytała, kiedy Louis przyjdzie pobawić się z nią w księżniczki. - Chris zaczął się śmiać. - Zauważyłem, że przyprowadziłeś kogoś ze sobą. Mam ją przetestować?
- Haha, nie, dzięki. To Paula, wasza wielka fanka. Ma bardzo fajny głos. Simon zaproponował jej kontrakt w Simco.
- To nieźle. Jestem Chris. Miło mi cię poznać.
Wokalista podał mi rękę, którą z uśmiechem uścisnęłam. Spytałam czy mogę sobie zrobić z nim i Harrym zdjęcie. Zgodził się i poprosiliśmy jakiegoś faceta, żeby strzelił nam fotkę moją lustrzanką. Zdjęcie bardzo fajnie wyszło. Chris zaprosił nas do garderoby, gdzie aktualnie siedziało całe Coldplay. Myślałam, że dostanę ataku serca. Ja i Coldplay w jednym pomieszczeniu! Normalnie 'AAAAAAAAAAAAAA!!!!!'. Poprosiłam, czy mogliby mi wszyscy dać autografy. Zgodzili się chętnie i Harry zrobił nam zdjęcie.
- Dobra, nie chcę was wyganiać czy coś, ale wychodzimy na scenę za 10 minut, a ja jeszcze nie nastroiłem gitary. Mam nadzieję, że siedzicie gdzieś blisko sceny, a jak nie, to poproszę ochroniarza, żeby was ulokował w pierwszym rzędzie. Do zobaczenia po koncercie, i wpadnijcie jakoś z 1D do nas na obiad!
    Szczęśliwa wyszłam z pokoju i gdy tylko zamknęły się drzwi, pocałowałam Harrego.
- Dziękuję. To było moje marzenie. - powiedziałam, i mocniej przytuliłam chłopaka. On objął mnie ramieniem i poszliśmy w stronę widowni.
    Jakiś ochroniarz wepchnął nas do pierwszego rzędu, a po 5 minutach zaczął się koncert. Zaczęli piosenką 'Paradise', którą uwielbiałam. Znałam wszystkie piosenki zespołu, miałam wszystkie 6 płyt i każdy tekst piosenki na pamięć. Śpiewałam razem z zespołem, a Hazza cykał fotki moim aparatem. Staliśmy pod sceną objęci, śpiewając każdą piosenkę i od czasu do czasu całujących się. Widziałam, wręcz czułam, że ktoś robi nam zdjęcia. Ale nas to nie obchodziło. I tak świat by się dowiedział. Potem, gdy Coldplay zaczęli grać 'Charlie Brown', my z Harrym tańczyliśmy jak idioci. Fani się z nas śmiali, a Chris Martin wspomniał o nas po skończonej piosence.
    Gdy zagrali wszystkie piosenki z nowej płyty, fani poprosili o starsze kawałki. Zagrali między innymi:
- See You Soon,
- The Scientist,
- Viva La Vida,
- In My Place.
- Fix You

   Koncert się skończył, a ja z Harrym byliśmy pod wielkim wrażeniem. Zespół grał z takim zaangażowaniem. Widać było, że kochają to co robią. Zazdrościłam im tej pewności i wprawy w muzykowaniu.
    Było już po 23. Tak szybko? Kiedy? No dobra, czasu nie cofnę, nawet nie chciałabym. Wyszliśmy ze stadionu przytuleni. Mimo, że były wakacje, to wieczorami w Londynie było naprawdę chłodno. Zatrzęsłam się z zimna. Gdy mój chłopak to zauważył, objął mnie mocniej i oddał mi swoją marynarkę.
- Zimno ci? - spytał zmartwiony Harry.
- Tak troszkę, ale nic mi nie będzie. Jak to mówi Dominika, trzeba być 'Hard Gerl'. -odpowiedziałam z uśmiechem, przypominając sobie tą rozmowę z Dominiką, jak miałyśmy 13 lat.
- Na pewno? - spytał Harry. Miałam wrażenie, że jest trochę przewrażliwiony. Ale to było słodkie przewrażliwienie.
- Na pewno. - uśmiechnęłam się. - A poza tym dziękuję ci, że chciałeś mnie zabrać na Coldplay. Nie wiem czy wiesz, ale to moja ulubiona kapela od 12 lat, więc spełniłeś właśnie moje drugie największe marzenie. - powiedziałam i przytuliłam się do niego najmocniej jak potrafiłam. Czułam na sobie obiektywy aparatów i błyski fleszy, ale i tak, prędzej czy później wszyscy by się dowiedzieli, że jakaś nieznana polka chodzi z Harrym Stylesem z One Direction. Pewnie jutro będę na okładce jakiegoś taniego szmatławca. Kupię tą gazetę i powycinam z niej moje dobre zdjęcia, tak na pamiątkę. xd.
- A jakie jest twoja pierwsze największe marzenie? - spytał Harry. Nie odpowiedziałam mu, bo nagle zaczął padać deszcz. Na początku mały kapuśniaczek, a potem wielka ulewa z porywistym wiatrem. Lecz to był wakacyjny deszcz, czyli ten ciepły, przyjemny. Z uśmiechem popatrzyłam na Loczka i szepnęłam:
- Pocałunek w deszczu.
Harry popatrzył na mnie z delikatnym uśmiechem. Wziął moją twarz w dłonie i lekko do siebie zbliżył. Pocałował mnie delikatnie i czule tak, że aż przeszły mnie dreszcze. Nasz pocałunek nie trwał długo, lecz mogę jak na razie powiedzieć, że to był najlepszy pocałunek, jaki do tej pory miałam. Jak skończył, aż zrobiło mi się ciepło.
- Dziękuję. - szepnęłam i przytuliłam się do Loczka. Szliśmy w stronę mojego domu trzymając się za ręce i co chwilkę uśmiechając się na wspomnienia.

*** Następnego dnia ***

   Obudziłam się o 10. Była zmęczona po poprzednim dniu. Ubrałam się w czarne rurki, białą bokserkę i szarą bluzę przez głowę z kapturem, którą uwielbiałam nosić. Do tego szare Conversy. Włączyłam laptop i wieżę Hi-fi. Puściłam jakąś składankę, którą zgrałam z komputera. Było tam ok. 40 moich ulubionych piosenek. Podłączyłam lustrzankę do komputera w celu obejrzenia zdjęć i filmików. Harry zrobił naprawdę dużo zdjęć. Było kilka super zdjęć z Coldplay, kilka z Coldplay i Harrym, jeszcze na innych byłam tylko ja i Harry, na przykład w trakcie pocałunku. Na innych tylko Harry, albo tylko ja. Naprawdę dobre zdjęcia. Było jedno, które wyjątkowo mi się podobało. To, na którym stoję przodem do aparatu, a Harry staje za mną, obejmując mnie w pasie i całuje w policzek. Zdjęcie robiła nam jakaś fanka. Wstawiłam szybko na profilowe na Twitterze i jako tapeta na laptopa. W mojej kochanej drukarce do zdjęć, którą zwinęłam Aśce, wydrukowałam kilka moich, Harrego, wspólnych z Coldplay zdjęć. Powiesiłam na ścianie nad łóżkiem i napawałam się wyglądem mojego chłopaka. I o mało nie zwymiotowałam na widok mojej twarzy na zdjęciu. Nie wiem, co chłopaki we mnie widzą. A miałam dość sporo chłopaków.
    Weszłam jeszcze raz na Twittera. Z 200 najbliższych followerów miałam ok. 10000. Nie wiedziałam o co chodzi i patrzyłam na monitor z miną 'WTF?'. Nie wiedziałam, że po jednym zdjęciu od razu będzie takie zamieszanie. Weszłam na profil Harrego na TT. I zobaczyłam wpis.
@Paula_G , pocałunek w deszczu? Dzięki xx.
   Patrzyłam ze zdziwieniem na wpis Harrego. Miło mi, że nas ogłosił, ale mógł uprzedzić. W tym momencie do mojego pokoju wpadła wkurzona Aśka.
- Co to za stado reporterów przed naszym domem?! Przyzwyczaiłam się, że nasi sąsiedzi to gwiazdy, ale ja się pytam, czemu oni skandują twoje imię?!
Patrzyłam na nią, to na komputer, to na nią. W końcu wstałam i podeszłam do okna. Zobaczyłam w ogródku przed domem przynajmniej 15 dziennikarzy i fotografów. Nie wiem za bardzo, co się w takich sytuacjach robi, ale musiałam iść do Harrego i to wytłumaczyć. Poszłam do łazienki, grzywkę spięłam na górze, a dość długie włosy lekko pofalowałam. Namalowałam na oczach kreski i nałożyłam nerdy z czarnymi szybkami. Wzięłam beżową torebkę, zawinęłam Dominice paczkę fajek i włożyłam telefon do kieszeni. Zeszłam na dół. Stanęłam przed drzwiami, wzięłam głęboki oddech i wyszłam z domu. Od progu ludzie zaczęli krzyczeć, a ja nie wiedziałam jak reagować. Ludzie zaczęli zadawać mi pytania typu:
- Paula, czy to prawda, że spotykasz się z Harrym z One Direction? - spytała jakaś kobieta.
- Paula, widzieliśmy twoje zdjęcia wczoraj z Harrym na koncercie. Dobrze się bawiłaś?
- Paula, ile masz centymetrów wzrostu? - spytał jakiś facet. Spojrzałam się na niego dziwnie, i nie odpowiadając na pytania udałam się 10 metrów do domu chłopaków. Nerwowo nacisnęłam guzik dzwonka, bo stado reporterów śledziło każdy mój krok. Harry szybko mi otworzył i wpuścił do środka. Już w domu, za zamkniętymi drzwiami pocałowałam mojego chłopaka w policzek. Spytałam
- Harry, jak ja mam sobie poradzić z tymi ludźmi? - powiedziałam płaczliwie.
- Właśnie dlatego poprosiłem Eleanor i Danielle, żeby ci pomogły. Els jest dziewczyną Louisa, a Dan spotyka się z Liamem.
Do pokoju weszły dwie uśmiechnięte dziewczyny. Bardzo ładne. Pierwsza podeszła do mnie brunetka z długimi nogami.
- Cześć, jestem Eleanor. - powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
- Paula. - przywitałam się.
- A ja jestem Danielle. - powiedziała dziewczyna z kręconymi włosami.
    Dziewczyny wyglądały na miłe i takie właśnie się okazały. Powiedziały, że mam się nie przejmować reporterami, że niedługo im przejdzie. A potem zaczęłyśmy plotkować. Gadało się z nimi bardzo bobrze, na prawdę. Wymieniłyśmy się telefonami i follownęłyśmy się na TT. Nim się obejrzałam, była już 20. Loczek grał z chłopakami w coś na Play Station, a ja z dziewczynami siedziałyśmy w kuchni pijąc herbatę malinową. Powiedziałam im, że muszę już lecieć do domu. Pożegnałyśmy się i chciałam już wyjść z domu, kiedy Harry mnie zatrzymał.
- Odprowadzę cię. - powiedział i spojrzał na mnie z uśmiechem. Wyszliśmy z domu trzymając się za rękę. Paparazzi czatowali przed domem Loczka i oni też tak jakby 'odprowadzili' mnie do domu. Pożegnałam się z chłopakiem całusem w policzek i weszłam do domu. Wysłałam Harremu sms'a.
-"Napisz jak dojdziesz ;* "
Po 2 minutach dostałam odpowiedź.
- "Już jestem w domu, na szczęście. Ci ludzie mnie już denerwują..."
- Oj, nic się nie martw, Dan powiedziała mi, że im minie."
A po chwili dopisałam
- "No ale i tak wiesz, że cię kocham xx."
Harry odpisał wręcz z prędkością światła
- "Ja ciebie bardziej <3"
Zaśmiałam się i napisałam mu, że idę zaraz spać. Poszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam w dresy i za dużą koszulkę z myszką Mickey. Wyszłam na balkon zapalić. Wyjęłam papierosa, zaciągnęłam się, i usłyszałam dźwięk aparatu. No tak, jutro w gazetach będzie tytuł "Nowa dziewczyna Harrego pali!!! Ostre zdjęcia!!!", już nawet to widzę w wyobraźni. No ale taki jest koszt bycia szczęśliwym u boku sławy...

4 komentarze:

  1. Super :)) Mam nadzieję, ze szybko dodasz kolejny :)

    Zapraszam również do siebie, dopiero zaczynam i miło gdybyś weszła: one-direction-colorful-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń