niedziela, 1 lipca 2012

011 Maybe Tonight I'll Call Ya After My Blood Turns Into Alcohol..

Czytasz = Komentujesz!!!

5 komentarzy = Następny rozdział!!!



   *** Paula ***



    My, my, my, oh give me love! Piosenka chodziła mi po głowie cały wieczór. A co do wieczoru, był bardzo dziwny. Victoria przyszła do mnie dziwnie smutna, ale nie chciała nic mówić. Potem jakiś dziwny przyszedł Zayn. W prawdzie mówił, że nie przyjdzie, ale podobno jednak znalazł czas. Potem wpadła Dominika z Niallerem. Ci na szczęście uśmiechnięci. Zaraz po nich do mieszkania przyszli Liam z Danielle i Louis z Eleanor.

    Usiedliśmy w moim małym saloniku na rozłożonej kanapie i fotelach. Dominika i Niall leżeli przytuleni do siebie na łóżku, Liam i Danielle siedzieli obok nich trzymając się za ręce. Na dywanie siedzieli w jakiejś dziwnej pozycji Lou z Els, a Zayn z Vic zajęli osobne fotele. Nie skomentowałam tego.

    Cały czas biegałam to do kuchni, to do salonu, nosząc paluszki, czipsy i jeszcze jakieś przekąski, bo Niall był wiecznie głodny, a Harry pomagał mi przenosić napoje.

    Gdy i ja usiadłam wygodnie na dywanie, a Harry usiadł zaraz obok mnie, Liam spytał:
   - No, to co oglądamy?
Spojrzałam znacząco na Niallera i wspólnie wykrzyknęliśmy
    - Never Say Never!!!!!
Wszyscy spojrzeli na nas dziwnie, ale zaraz potem wybuchli śmiechem.
    - Może Paranormal Activity 3? - spytał Zayn. Harry pobladł. Wiedziałam, jak bardzo nie lubi horrorów.
    - Nie, jestem raczej za jakąś komedią. - uśmiechnęłam się przyjaźnie w stronę Harry'ego. Chłopak odwzajemnił uśmiech.

    Przez najbliższe 15 minut wykłócaliśmy się jaki film obejrzeć. W końcu stwierdziliśmy, że obejrzymy jakiś dramat psychologiczny. Razem z Danielle i Eleanor stwierdziłyśmy, że chłopcom przyda się coś poważniejszego. Przypomniałam sobie, że kiedyś oglądałam film o brytyjskim kucharzu, który bardzo mi się podobał. Niall od razu zaczął krzyczeć, że chce znać nowe przepisy, więc to obejrzymy, a reszta się zgodziła. Włączyliśmy film 'Tost'.

   - Boże, co za człowiek! Jakby się macosze nie umiał postawić! Wielkie mi rzeczy. - skomentował Niall.
   - No ale nie widzisz, jaka ona dla niego jest? On chce pokazać ojcu, że powinien się z nim liczyć a ta kobieta mu w tym nie pomaga! - tłumaczyła rozemocjonowana Dominika.
   - Ty, patrz! Gej! Haha, no widzisz Harry? Nie jesteśmy sami! - wrzasnął Louis, kiedy główny bohater pocałował swojego kolegę. Ja i Eleanor wymieniłyśmy dziwne spojrzenia, lecz po chwili wciągnęłyśmy się w film.

   Po jakimś czasie, bardzo wczułam się w oglądany film, bo poryczałam się na końcu. Harry objął mnie ramieniem, i pocałował w głowę. Miałam dejavu. Tak samo było przy naszym pierwszym spotkaniu i obejrzanym filmie. Potem wszystko potoczyło się za szybko, a nasz związek rozpadł się dosłownie po chwili. Może byłam zbyt dziecinna? A może to wina Harry'ego? Tego nie wiedziałam, i nic nie wskazywało, że dowiem się w najbliższym czasie. Ale nawet jeśli Harry będzie czegoś oczekiwał, może już wiedzieć, że chcę zbudować związek na przyjaźni. To właśnie ona powinna być podstawą, a nie zauroczenie, bo wtedy nic nie jest stabilne. Niestety.

    Gdy była już 23, wszyscy byli znudzeni po filmie.
    - Wiem co obejrzymy. STAR WARS! - krzyknął Louis i zaczął nucić marsz imperialny. Wszyscy wybuchli śmiechem. No i oglądaliśmy Star Wars. Wszystkie części. Myślałam, że tam wykituję, serio. Jak można oglądać pod rząd wszystkie części Star Wars?! I to nie tych rysunkowych?! W pewnym momencie wyszłam na balkon zapalić. Tak, tak, wiem, tak nie można, ale jak palę praktycznie od podstawówki? To nie jest takie łatwe jak się wydaje.

    Wyjęłam bibułkę i mój ulubiony tytoń, który pachnie jak ciastka. Szybko skręciłam papierosa i odpaliłam. Dym pozwolił mi na chwilę odprężenia, odpoczynku od wszystkiego. Usiadłam po turecku na zimnej balkonowej posadzce. Przymknęłam delikatnie oczy i znowu zaciągnęłam się dymem.

    Poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu. Otworzyłam oczy i odwróciłam się. Zobaczyłam Harry'ego, który wtula twarz w moje włosy.
    - Wiesz, mam coś dla ciebie.. - podał mi śliczny WISIOREK <1>  <2> w kształcie serca. - Wiem, jestem mało oryginalny, a ty masz pewnie takich miliony, ale chciałem, żebyś miała coś, co będzie ci mnie przypominać.
   Nałożył mi go na szyję i objął ramieniem. Przytuliłam go mocniej, a ten spojrzał prosto w moje oczy. Patrzyliśmy tak na siebie chwilę, po czym Hazza zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżać. Serce mówiło mi 'Pocałuj go! Już! Teraz!', ale jednak wybrałam rozum, i odwróciłam głowę tak, że Harry pocałował mnie w policzek. Gdy znów na niego spojrzałam, miał smutną minę.
   - Harry.. - zaczęłam.
   - Nie ważne, nie tłumacz się.. Przecież od początku mi mówiłaś, że to koniec.. A ja głupi nadal myślałem.. Nie ważne. Tylko zastanawia mnie to, że nigdy nie odpychasz mnie na początku, tylko wtedy, kiedy wiesz, że to będzie mnie bolało najbardziej.
   - Ale ja..
   - Nic nie mów. Przecież taka prawda. W tym momencie najbardziej chcę, żebyś stąd wyjechała. Najlepiej do tej swojej Polski. Tylko ja nadal będę cię kochał jak głupek i czekał na ciebie tutaj.. Z resztą.. Miłej podróży. - wycedził i wyszedł z mieszkania.
 

    Patrzyłam chwilę na miejsce, w którym stał. Dotknęłam szyi w miejscu, w którym mnie dotknął. Słona łza uderzyła o posadzkę. Podkuliłam kolana pod brodę. Miałam całe mokre policzki i nie mogłam złapać oddechu. Nie chciałam być głośna, żeby nikt z moich przyjaciół mnie nie zobaczył. Nie chciałam głupich pytań. Szybko starłam nadgarstkiem łzy, i pobiegłam do siebie. Ponieważ usłyszałam krzyki innych, zamknęłam pokój od środka. Na uszy założyłam słuchawki i włączyłam długą wersję 'Give Me Love' Ed'a Sheeran'a. Wyjęłam z szafy walizki i położyłam je otwarte na łóżku. Zaczęłam po kolei wkładać wszystkie ubrania. Potem rzeczy.. Buty.. Kosmetyki.. Płyty.. Pamiętnik. Otworzyłam laptopa i wpisałam w wyszukiwarce adres linii lotniczych LOT. Niby, miałam zarezerwowany lot na jutro, ale stwierdziłam, że to za późno. Lot nocny będzie najlepszym pomysłem. Najbliższy miałam za 2,5 godziny.  Szybko wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy, przebrałam się w <TO> , zapakowałam tzw. bagaż podręczny, butelkę wody, Twix'a i laptopa, z telefonem. Wszystkie 3 walizki zręcznie chwyciłam i otworzyłam pokój. Przed drzwiami stali wszyscy. Oprócz Harry'ego.. Gdy mnie zobaczyli, ucieszyli się, ale gdy zobaczyli także moje walizki zaczęli się jedno przez siebie przekrzykiwać. Ja, jak gdyby nigdy nic, zaczęłam iść w stronę drzwi. Jedyna Victoria zachowywała się, ajkby mnie rozumiała.Stanęłyśmy przy drzwiach.

   - Paula.. Mogę jechać z tobą? Nie chcę już tu być.. - mówiła ze łzami w oczach. I jak tu takiej nie odmówić? Tylko z lekkim uśmiechem kiwnęłam głową.
    - Czyli szybko podjedziemy do cioci, weźmiemy twoją, mam nadzieję SPAKOWANĄ - zaakcentowałam - walizkę i będziemy mogły spokojnie jechać na lotnisko.
   Uśmiechnęła się lekko. Podeszłam do Dominiki.

    - Tu masz moje klucze. Opiekuj się tym mieszkaniem dobrze. Widzimy się za 2 tygodnie, w końcu nagrywam płytę. - zaśmiałam się. - Jak chcecie, powiedzcie Harry'emu, mi i tak już wszystko obojętne. Także ten, bardzo będę za wami tęsknić, mam nadzieję, że będziemy w ciągłym kontakcie oczywiście. Masz mi tu Dominika głupstw nie robić, ma się rozumieć. Niall, opiekuj się nią dobrze, bo jak nie, to przefarbuję ci włosy na różowo. Louis, ma dzieci nie być! Ani z Harry'm, ani z Elką, jasne? A nawet jeśli, to ja jestem chrzestną! Danielle, wybierasz najlepsze buty. Z tobą warto chodzić na zakupy. Jesteś prawdziwym skarbem. Liam, nie zepsuj tego. Cóż, Zayn.. Nie wiem, co z tobą i Victorią, ale mam nadzieję, że sobie tutaj bez niej poradzisz. No, to dziękuję wam z całego serca za wszystko, co dla mnie zrobiliście. A było tego dużo.. Dzięki wam, spełniły się moje marzenia. Będę wam wdzięczna do końca życia, pamiętajcie. Pozdrówcie ode mnie Harry'ego. A jak nie przyjadę za 2 tygodnie, nie przejmujcie, się, pewnie jakiś gołąb zdąży wydrapać mi oczy, Lou, bez urazy oczywiście. - znów się zaśmiałam, ale miałam łzy w oczach. - Więc, żegnajcie. - przytuliłam się do każdego po kolei. Było mi szkoda zostawiać tak przyjaciół, ale cóż..

*SAMOLOT*

   Pierwsze dźwięki kochanego przeze mnie 'Sex on Fire' Kings of Leon. Przy tej piosence uwielbiałam latać samolotem. Cóż, w końcu będę przyjeżdżać do Londynu raz na 2 tygodnie na rózne spotkania i inne nie potrzebne mi do szczęścia rzeczy. Dla mnie liczyła się tylko muzyka, przyjaciele, rodzina i jedzenie. Moim mottem od jakiegoś czasu stało się 'Żyj, i nie martw się jutrem'.

    Mój iPhone zmienił piosenkę na Moments. Popatrzyłam na śpiącą Victorię. Gdy opowiedziała mi tą historię z Zaynem.. Cóż, chłopak stracił bardzo dużo w moich oczach. Solówka Nialla. Wiem, może to nie fair w stosunku do Dominiki, ale kochałam jego wszystkie solówki. Jego akcent powalał na kolana a dlatego, że byłam wrażliwą dziewczyną, bardzo łatwo się rozczulałam.

    Stewardessa podeszła do mnie i wręczyła mi kanapkę cateringową LOT. Cóż, niestety samolotowe jedzenie nie jest najpyszniejsze, ale gdy ktoś tak jak ja jest zawsze głodny, musi zachwycić się i tym.

    More Than This. Znów Niall, znów świeczki w oczach. Powróciły wspomnienia kajaków z Justinem, moje zerwanie z Harrym przez głupotę, kilka tygodni życia w szpitalu.. Powróciło wszystko. Oraz to, że Harry napisał tą piosenkę dla mnie. Niestety, takie są fakty.

    Grubson ft. Emilia - Naprawimy To.
   Oh, Grubson! Jak ja kocham jego twórczość!
   Jak się teraz zastanawiam, przez ten czas bardzo wydoroślałam. Może to było tylko 8 tygodni, jednak dla mnie to były najlepsze wakacje w życiu. Spełniłam swoje największe marzenia, przeżyłam pierwszą, PRAWDZIWĄ LUB MNIEJ miłość, zyskałam przyjaciół. Nigdy nie zapomnę tgo okresu w moim życiu. Chociaż było lepiej i gorzej, zawsze miałam wsparcie w Asi, czy dziewczynach.

    Moje rozmyślenia przerwała mi dziewczynka szturchająca mnie w ramię. Zdjęłam słuchawki z uszu i z uśmiechem spojrzałam na dziecko.
   - Ty jesteś Paula Gliwińska? Ta wokalistka i była dziewczyna mojego męża Harry'ego? - spytała po polsku. Nie miała więcej niż 12 lat, piegi i rude włosy uczesane w kucyki. Trochę zdziwiło mnie jej pytanie.
   - Directionerka? - spytałam. Kiwnęła głową. - Tak, to ja. Jak masz na imię?
   - Gabrysia <z dedykiem dla mojego nie lubiącego 1D rudego widelca xd>. Czy mogę twój autograf?
   - Oczywiście - wyciągnęłam swój notes i długopis, który Harry oddał mi kiedyś mówiąc 'Mam nadzieję, że napiszesz nim swój pierwszy autograf'. Trochę się spóźnił, ale i tak tym długopisem zazwyczaj wypisywałam najróżniejsze rzeczy.
   - Masz Twittera? - spytałam. Gabrysia znów kiwnęła głową. Wyrwałam kawałek kartki i podałam jej długopis. - Napisz tutaj swój nick. Postaram się, żeby 1d cię follownęło. Razem ze mną oczywiście. - zaśmiałam się. Jej oczy zrobiły się jak spodki. Dziewczynka rzuciła mi się na szyję i mocno przytuliła. Odwzajemniłam uścisk, a po chwili dziewczynka poszła na swoje miejsce w samolocie.

    Włączyłam laptopa. Miałam jeszcze godzinę lotu, byliśmy w okolicach Berlina. Zalogowałam się na TT. Weszłam na profil Hazzy. Zmienił profilowe. A co mnie najbardziej zdziwiło? To było nasze wspólne zdjęcie zrobione wczorajszego wieczoru filmowego. Kiedy siedzieliśmy razem na dywani, Harry obejmował mnie ramieniem, a z tyłu widać było wzrok Louisa mówiący 'On jest mój, dziffko!'. Zaśmiałam się jak to zobaczyłam.

    Ale nie tylko to mnie zainteresowało. Był też wpis z wieczora:
' Czy ona musi mi to robić? Nie rozumiem tego. Cóż, kocham to poczekam..'

    Oczy miałam zaszklone, a podbródek mi drgał. Zaczęła do mnie docierać smutna prawa. Dla innych byłby to grom z jasnego nieba, dla mnie to był kłopot. Bo dotarło do mnie, że kocham Harry'ego najbardziej na świecie, i że straciłam już swoją szansę. Przecież on mógł mieć każdą. A nie jakąś Polkę, która urodą nie przerasta nawet dzwonnika z Notre Dame.
    Jednak odważyłam się. Wbrew zakazom stewardes, zadzwoniłam do niego na telefon.
   Czekałam jakiś czas. Po chwili ktoś odebrał.
   - Halo?
   Kobiecy głos. Na pewno nie ten, zachrypnięty. Wybudziłam się z transu i powiedziałam:
   - Hej, jest może Harry?
   - Nie, właśnie się myje. - głupkowato zachichotała. - A z kim mam przyjemność rozmawiać?
   - Paula Gliwińska.
   - Caroline Flack. - to nazwisko wywołało u mnie dziwny dreszcz i łzy  w oczach.
   - A mogłabyś przekazać coś Harry'emu? - spytałam drżącym głosem nie czekając na odpowiedź. - Powiedz mu, że kochał, a nie poczekał. I dodaj z kim rozmawiałaś. Dzięki.
   I najzwyczajniej w świecie rozłączyłam połączenie, a po moich policzkach zaczęły spływać gorzkie łzy rozpaczy.



Cześć! Jak dawno mnie nie było! Cały czerwiec? Chyba tak ;p
DZIĘKUJĘ ZA 4000 WEJŚĆ! JESTEŚCIE WSPANIALI! 


4 komenty = NN ;p
Malinoowa354

7 komentarzy:

  1. Ale ty super piszesz! Aż chce się więcej i więcej!
    Czekam na nowy ;) Jestem ciekawa co będzie z Paulą i Harrym czy się szybko pogodzą i co to było z tą Caroline...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja bym chciala zeby byl Harry z paula . nie chce zeby byla ta calo Flack :( ;(

      Usuń
  2. wow ! CUDOWNE nie mge doczekac sie wiecej ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja sie zgadzam z Dziewczynami po wyzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak samo . wariuje jak nie dodajesz tak mnie ten blog wciagnal :)

      Usuń
    2. Och, dzięki ;p Dodam jak tylko znajdę czas :)

      Usuń
  4. Świetne . !
    Dodaję się do obserwantów i liczę na rewanż .
    Zapraszam do mnie http://naturalnieee-malinowaa.blogspot.com/ ; ))
    Jeszcze raz zapraszam i pozdrawiam . ; D

    OdpowiedzUsuń