czwartek, 2 sierpnia 2012

013 Takes Me Away..




         Właściwie, to lubię latać samolotem. Tylko nie 14 godzin. To mnie  najbardziej wkurza w lataniu z Polski do Ameryki, jednak miałam w tym wszystkim cel. Nagranie piosenki z Will. I. Am'em i spotkanie z Justinem. Chciałabym z nim coś w koncu wyjaśnić.

    Odziana tak, żeby było mi wygodnie, czyli w bluzie, którą zajumałam Harry'emu, wysiadłam na lotnisku w Los Angeles. Muszę przyznać, nigdy wcześniej w LA nie byłam i tak szczerze, to bałam się, że zgubię się w tłumie. Ale zobaczyłam uśmiechniętego Justina idącego w moją stronę. Szybko do niego podbiegłam i przytuliłam go mocno. Zaczęliśmy rozmawiać i poszliśmy odebrać mój bagaż. Nie wiedziałam tylko jak udało mu się przejść do tej części lotniska, na której można być tylko wtedy, kiedy właśnie się przyleciało, ale nie ważne.

    - Nie ma z tobą dzisiaj Seleny? - spytałam, kiedy siedzieliśmy w samochodzie chłopaka. Włączałam właśnie telefon. Miałam kilka wiadomości, ale zwróciłam uwagę na numer z obcego numeru. Wiadomość przyprawiła mnie o lekkie dreszcze i małe przerażenie. Szybko zablokowałam klawiaturę, i starając się uspokoić spojrzałam na Justina. Niestety, on doskonale wiedział, że coś jest nie tak.
    - Coś się stało? - z jednej strony, może chciał zmienić temat? Nie mam pojęcia.
    - Justin, jak radziłeś sobie z antyfanami? Śledziłam twoje losy jeszcze od Baby, i doskonale wiem, że tych, którym się nie spodobałeś nie brakowało.
    Chłopak nerwowo zagryzł dolną wargę. To chyba było dla niego trudne. Cóż, szkoda się dziwić.
   - Wiesz, pomagali mi fani. Dzięki nim nadal mam siłę robić to, czego bez ich pomocy bym nie osiągnął. A co z tobą? Po tobie też jeżdzą?
   - Hmm, można tak powiedzieć.. - zamyśliłam się. Nie chciałam mu mówić o jakiej treści dostałam wiadomość, poza tym, powoli domyślałam się, kto mógł być adresatem..

   - Jesteśmy na miejscu. - chłopak zatrzymał samochód przy ogromnym domu. Popatrzyłam na niego.
   - Myślałam, że zawieziesz mnie do hotelu. - powiedziałam. Justin uśmiechnął się i ruchem ręki wskazał, w którą stronę mam iść. Zatrzymałam się przed wielkimi drzwiami prowadzącymi do salonu mieszkania. Byłam pod dużym wrażeniem, to trzeba przyznać. Znów mój telefon zawibrował. Wyjęłam go z kieszeni i odczytałam wiadomość. Uważnie przeczytałam od początku do końca. Gdy przeczytałam artykuł miałam łzy w oczach. Chciało mi się krzyczeć, ale nie wiedziałam tak szczerze czym się przejmuję. Przecież to jego życie.. Po chwili dostałam kolejną wiadomość. Było to zdjęcie z datą na dole, która wskazywała na to, że zrobiono je dzień przed moim wyjazdem, godzinę później, kiedy pokłóciłam się z Harry'm. To, jak podrywał dziewczyny wydawało mi się okropne. Raz dzwonię do niego następnego dnia, odbiera Caroline, potem to zdjęcie.. Przez głowę przeszło mi tylko 'kogo ja kocham..'. A prawda jest taka, że kocham dupka. I to jakiego.. Żeby tak postępować, trzeba nie mieć serca jeśli chodzi o inne dziewczyny.
   - Justin, zawieź mnie proszę do hotelu..
   - Nie, będziesz spała u mnie. Mam masę pokoi, więc bez problemu. - uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam blady uśmiech.
   - A zaprowadzisz mnie do jakiegoś pokoju, w którym będę spała? Muszę się rozpakować, przebrać, wiesz.. A gadałeś z Will. I. Am'em?
   - Tak, dzisiaj wieczorem się z nim widzimy. Umówiłem nas na kolację, do restauracji w hotelu, w którym się zatrzymał. Macie się jakoś dogadać, a jutro do studia. - zaśmiał się chłopak. - Chodź, pokażę ci pokój.
   Pokój koloru brązowego, z białymi, pięknymi meblami i białą pościelą. Weszłam do środka, i zaniemówiłam z wrażenia. Niby nic, ale uwielbiam tego typu, delikatne klimaty. Postawiłam przy łóżku walizkę i odwróciłam się w stronę chłopaka.
   - Justin, co sie dzieje u ciebie i Seleny?  - zapytałam. Byłam ciekawa. Nie kierowała mną jakaś zazdrość, lecz, jak by to powiedzieć, sympatia. Chodziło mi, żeby opowiedział mi co mu leży na sercu. Może mogłabym pomóc. Tak robią przyjaciele.
   - To jest bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje.. - Justin miał dość dziwną minę. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się blado. - Dobra, pogadamy później, na razie daję ci jakieś półtorej godziny na przyszykowanie się. Punktualnie o 18 na dole, zrozumiano?
   - Tak jest, kapitanie! - zaśmiałam się, jak bym była dzieckiem. Brakowało mi tej beztroski..

     Gdy Justin wyszedł, otworzyłam walizkę, z której wyjęłam laptopa. Postawiłam go na łóżku, i czekając, aż się włączy poszłam do łazienki połączonej z pokojem. Zaczęłam zmywać resztki makijarzu z twarzy, a po chwili wskoczyłam pod prysznic. Musiałam się umyć, czułam jak się lepię. Umyłam włosy, wytarłam się ręcznikiem i ubrałam. Nałożyłam delikatnie puder na niedoskonałości. Na oczach namalowałam grube czarne kreski, i mocno wytuszowałam rzęsy. Przejrzałam się w lustrze. Rozczesałam jeszcze mokre włosy. Podeszłam do laptopa i zalogowałam się na Facebooka i Twittera. Na TT wpisałam ' Dinner with @justinbieber and @iamwill ! I'm soo excited! x '. Po kilku minutach było już multum pytań od fanów i antyfanów. Na kilka odpowiedziałam, retwitowałam kilka zdjęć, po czym wyłączyłam Twittera. Na facebooku wstawiłam moje zdjęcie, które zrobiłam sobie z Alą i Kubą, kiedy byliśmy na jednej, z licznych kaw w plazie. Wyłączyłam komputer i wysuszyłam włosy. Wyprostowałam je i związałam w kokardkę . Przejrzałam się ostatecznie w lustrze. Nie jest źle, ale bywało lepiej. Do zestawu nałożyłam jeszcze czarne kolczyki w kształcie kuleczek. Cały czas miałam na sobie wisiorek od Harry'ego.. Stwierdziłam, że może być i spojrzałam na zegarek. Była 17:48, więc zapakowałam do torebki telefon, portfel, MP4, na której były moje piosenki, pendrive i notes. Zamknęłam za sobą drzwi i zeszłam po schodach. Miałam zamiar iść do salonu, ale to nie było takie łatwe, jak myślałam. Błąkałam się korytarzami, przejściami, i zaglądałam do każdego pokoju po kolei. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę jakiegoś pokoju. Chciałam krzyczeć, ale ów ktoś zakrył mi usta ręką. Pierwsza myśl? Włamywacz. Jednak ona odeszła tak szybko jak przyszła, kiedy odwróciłam się przodem do owego ktosia. W półmroku zobaczyłam Justina, który stał, i tymi swoimi czekoladowymi paczadełkami mnie obserwował. Był blisko, a każdy jego ruch wywoływał u mnie dreszcze. Podszedł do mnie powoli, i był jeszcze bliżej niż przedtem. Czułam na swojej szyi jego oddech. Chociaż doskonale wiedziałam, że to nie będzie fair w stosunku do jego dziewczyny, nie protestowałam. Deliktnie przejechał ręką po moim policzku. Mój oddech był coraz szybszy.
  - Czemu to robisz? - szepnęłam.
  - Czemu robię co? - odpowiedział równiesz szeptem.
  - Zachowujesz się tak w stosunku do mnie. Raz, przez ciebie wylądowałam w szpitalu, a Harry mówił, że mnie nawet nie odwiedzałeś..
  - Odwiedzałem, co on gadał? Byłem codziennie. Specjalnie zostałem dłużej w Londynie, żeby być przy tobie. - wtedy do mnie dotarło, że Harry kłamał. No bo, dlaczego nie? Naiwna dziewczyna z Polski, pewnie myślał, że polecę na jego przekonania.
  Chłopak objął mnie w pasie i lekko do siebie przyciągnął. Teraz byliśmy tak blisko, że stykaliśmy się nosami. Ręką delikatnie wodził po moich plecach. Cały czas miałam dreszcze, co przyprawiało Justina o lekki uśmiech. Spojrzałam na niego delikatnie. Musiałam to przerwać.
  - A co z Seleną? - spytałam troszkę głośniej.
  Justin pocałował mnie. Na początku delikatnie, jakbym była z porcelany. Potem z większym uczuciem, jakby zachłanniej. Zarzuciłam jedną rękę na jego szyję i delikatnie czochrałam jego włosy. Drugą rękę miałam przy jego klatce piersiowej. Doskonale wiedziałam, że nie powinniśmy, tylko ja nie myślałam o Selenie. Myślałam o Harry'm. Niby mnie już nie kochał, jednak ja kochałam jego. Możliwe, że było to tylko zauroczenie, jednak coś czułam. Ale Justin był tak pociągający..

 
   Całowaliśmy się coraz zachłanniej. Ręce błądziły po całym ciele, a policzki były gorące. Coś w głowie podpowiadało mi jak to się skończy, jednak wtedy o tym nie myślałam. To były same spontaniczne decyzje. Nie przemyślane, pierwsza decyzja stawia wszystko. Justin zdjął koszulkę i zaczął mnie całować po szyi. Zdjęłam marynarkę a on odpiął zapięcie mojej sukienki i zdjęłam buty. Byłam o wiele niższa od Justina, ale jemu się to chyba podobało. Miałam na sobie tylko bieliznę. Chłopak złapał mnie za uda, a ja wskoczyłam na niego, oplatając go nogami. Posadził mnie na łóżku. Dopiero teraz zorientowałam się, że to jeden z licznych pokoi gościnnych. Położyłam się lekko na plecach, a chłopak położył się praktycznie na mnie. Mój oddech był przyśpieszony. Między nami była mała odległość, a ja nagle oderwałam swoje usta od niego. Spojrzałam delikatnie na chłopaka. To miał być mój pierwszy raz. Nie byłam pewna, czy akurat teraz chcę go mieć za sobą. Przyglądał mi się delikatnie. Chyba wiedział, że się zastanawiam, kiedyś z naszej rozmowy dowiedział się, że jestem dziewicą. Pamiętam tą rozmowę bardzo dobrze. Chce mi się śmiać jak sobie o tym przypominam, bo wyszło dosłownie w praniu. Ale jednak pocałowałam go delikanie w usta i pokręciłam przecząco głową. On uśmiechnął się delikatnie, i że tak się wyrażę, zszedł ze mnie. Usiadłam wyprostowana na łóżku i zaczęłam wzrokiem szukać sukienki. Justin podał mi ją z podłogi i uśmiechnął się lekko. Odwzajemniłam nieśmiało uśmiech. Nic nie powiedziałam, nie chciałam. Podeszłam do niego, i stanęłam tyłem, ruchem głowy pokazałam na zamek od sukienki. On od razu podszedł do mnie, położył mi rękę na biodrach i powoli zapiął zamek. Położył głowę na moim ramieniu, i objął delikatnie w pasie. Znów dostałam dreszczy, a Justin pocałował mnie w szyję. Odwróciłam się do niego przodem i pytająco spojrzałam.
   - Wydaje mi się, że powinniśmy już iść. - powiedziałam, wzięłam marynarkę pod pachę, a buty w rękę i wyszłam z pokoju.

   Przy drzwiach wejściowych nałożyłam marynarkę i buty, a po chwili spojrzałam do lustra. Miałam potargane włosy, a makijarz lekko rozmazany. Szybko poprawiłam to chusteczką, a włosy rozpuściłam tak, że spokojnie latały sobie wokół mojej twarzy. Miałam przedziałek na środku. Zobaczyłam, że za mną staje Justin. Delikatnie objął mnie ręką w biodrach i spojrzał w lustro w które ja też się patrzyłam.
  - Widzisz, pasujemy do siebie. - uśmiechnął się łobuzersko i pociągnął mnie za rękę w stronę samochodu.

  - Justin, co jest pomiędzy tobą, a Seleną? Przepraszam, że o to pytam, ale nie daje mi to spokoju. Nie po tym, co między nami zaszło.. - spytałam nieśmiało. Staliśmy właśnie na światłach. Siedziałam obok chłopaka, a on odwrócił na mnie swój wzrok. Delikatnie się uśmiechnął jakby do powietrza. Chyba przypominał sobie nasz epizod..
  - Nie jesteśmy razem. - powiedział wolno. Spojrzałam na niego dziwnie. - Rozstaliśmy się dosłownie tydzień po twoim zapadnięciu w śpiączkę. Nie mogłem sobie wybaczyć, że przeze mnie leżysz w szpitalu. To było straszne wiedzieć, że osoba którą się kocha ma przeze mnie poważne kłopoty ze zdrowiem.
   Zatkało mnie. Powiedział, że osoba, którą kocha?..
   Samochód ruszył, a dalszą drogę przebyliśmy w ciszy.

   - Will. I. Am! Jak miło cię widzieć, stary! - ucieszył się Justin, kiedy w restauracji zobaczył piosenkarza. - Wybacz za spóźnienie, mały korek w centrum. - uśmiechnął się tym uśmiechem, który uwielbiałam.
   - Nie szkodzi, sam przed chwilą przyszedłem. Kogo ja widzę, Pola Gliwinska! - wypowiedział z amerykańskim akcentem. Bardzo dobrze wiedziałam, że trudno wymawia się moje imie i nazwisko, więc taka wymowa nie przeszkadzała mi jakoś bardzo. - Miło mi cię widzieć.
   - Mi też miło pana widzieć. - Powiedziałam.
   - Jakiego pana? Jestem Will. Miło mi. - uśmiechnął się pogodnie. Byłam miło zaskoczona, trzeba przyznać, ale uścisnęłam jego rękę i usiedliśmy przy stoliku.

   - Piosenka nazywa się This Is Love. Mocny bit, dobre słowa. Moim zdaniem piosenka będzie hitem. - zaśmiał się. Patrzyłam na uśmiechającego się Justina, który siedział naprzeciwko mnie, i dotykał mnie w kolana kolanami, i na Willa, który siedział obok chłopaka. Również uśmiechniętego. Odwzajemniłam uśmiech.
   Ustaliliśmy szczegóły. Dostałam demo kawałka na pendrivie, tekst piosenki, żebym go jakoś w miarę opanowała, i następnego dnia mieliśmy się z Justinem stawić w studiu o 10. Zjadłam jakąś sałatkę, chłopaki także i rozjechaliśmy się.

   Już w domu usiadłam na kanapie i wyciągnęłam telefon. Kolajna wiadomość. Podobna do tych, które cały czas dostaję. Odpisałam krótkie 'Nie obchodzi mnie to.'. Ktoś odpisał 'Nie wierzę ;)' a ja napisałam 'To uwierz.', po czym odłożyłam telefon do torby. Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w krótkir, jeansowe spodenki, i luźną koszulkę. Pod spodem miałam na sobie koronkową bieliznę. Nie wiem czemu ją nałożyłam. Chyba w takiej czułam się pewniej. Przyniosłam z pokoju laptopa. Usiadłam znowu na kanapie i włączyłam sprzęt. Podłączyłam pendriva i odsłuchałam demo piosenki. Była grana na pianinie, z głosem Will. I. Am'a. Podobała mi się. Ale wiedziałam, że będzie praktycznie zupełnie inna po profesjonalnym nagraniu. Jednak ucieszyłam się, bo o nagraniu z Will. I. Am'em marzyłam od kiedy w ogóle usłyszałam Black Eyed Peas, czyli swego czasu mój ulubiony zespół. Czemu miałabym nie spełniać marzeń? No właśnie.

   Justin się do mnie dosiadł. Uśmiechnęłam się lekko. Było mi trochę niezręcznie po tym, co stało się w tym pieprzonym pokoju. No ale mieszkam w tym momencie u niego, i byłoby miło, gdybym się jakoś zachowywała. Musze nad tym popracować.
   Objął mnie ramieniem.
   - Dobra, Justin, spoko, tylko mi niezręcznie po tamtym wydarzeniu, i ten.. -spojrzałam na jego rękę, a on smutny ją zdjął. - Dzięki. - dodałam.

   Włączyliśmy jakiś głupkowaty film. Chyba komedia. I zaczęłam się śmiać, kiedy główna bohaterka zaczęła całować swojego chłopaka. Justin dziwnie się na mnie spojrzał, a zaraz potem uśmiechnął. Oglądanie komedii przypominało mi bardzo o One Direction.To z nimi oglądałam takie rzeczy, to z nimi śmiałam się z różnych niezabawnych momentów. Popatrzyłam na Justina, a on zaczął się nebezpiecznie zbliżać. Jak na złość zadzwonił mój telefon. Odwróciłam głowę, i wyjęłam z kieszeni komórkę. Odebrałam.
  - Halo? - spytałam.
  - Paula.
  Bardzo dobrze mi znany, lekko zachrypnięty głos, który słyszałam przez całe wakacje. Stanęły mi świeczki w oczach.
  - Czego chcesz? - powiedziałam oschle.
  - Chciałem porozmawiać. Proszę, posłuchaj mnie..
  - Posłuchaj mnie? Przepraszam, ale nie mam ochoty. Nie dziw mi się, proszę, Harry. - Na jego imię Justin się dziwnie skrzywił. - Przepłakałam przez ciebie za dużo, mam wrażenie, że bawisz się mną jak zabawką. Nie podoba mi się to, i doskonale o tym wiesz. Widziałam te zdjęcia, które ci zrobili z jakąś dziewczyną godzinę po naszej rozmowie. Kiedy już o tobie zapomnę, i nie będę się przejmować, ty nagle się zjawiasz. Lepiej biegnij do tej swojej Caroline, a mi daj spokój, proszę.. - mówiłam łamiącym się głosem.
   - Ale nie mam jak. - odpowiedział Harry.
  - Jak to? - spytałam.
  - Bo jestem w Lublinie pod twoim domem, ale twoja mama nie chciała mnie wpóścić. Gdzie jesteś? - zszokował mnie. Opadła mi szczęka. Chciało mi się płakać jeszcze bardziej.
  - W Los Angeles. - odparłam i zaczęłam  płakać. Tak po prostu. Nie miałam pojęcia, co było przyczyną.
  - Paula..
  - Wiem, jak mam na imię, Harry. Proszę, cię, nie dzwoń więcej. Tutaj, przy boku pewnej osoby jestem szczęśliwa. Zobaczymy się w sobotę, jak wrócę do Londynu.
  - Justin..? - spytał smutny.
  - Tak. - odpowiedziałam dumnie.
  - Proszę, nie gniewaj się na mnie, pogódźmy się..
  - Nie gniewam się na ciebie, tylko myślę racjonalnie. Przykro mi, ale już nie będziemy razem. Znajdź sobie jakąś dziewczynę. Na pewno będzie szczęśliwa przy tobie, tak jak ja byłam na początku. Jeśli chodzi o mnie, mogę być tylko przyjaciółką, więcej ode mnie nie oczekuj. - powiedziałam płacząc w słuchawkę.
   - Kocham cię.. - powiedział. Moje serce cierpiało z każdym moim słowem nardziej, i bardziej. A to, że dawałam mu kosza, było najgorsze.
   - Dobrze wiesz, że ja też.. Ale błagam, przestań. Ja przestaję, ty też musisz. Przykro mi, to koniec. Definitywny koniec. Widzimy się w Londynie.
  - Żegnaj..
 
   Rozłączyłam się i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Justin podszedł do mnie. Wstałam z kanapy i mocno go przytuliłam. Płakałam tak, jak jeszcze nigdy wcześniej. Za przeszłością. Za przyjaciółmi. Za Harry'm..
  Stanęłam na palcach, i popatrzyłam Justinowi w oczy. Uśmiechnął się delikatnie. Znów dostałam dreszczy. Delikatnie podniósł pój podbródek do góry i spojrzał na mnie. W tym momencie byłam pewna w 100% czego chcę. Pocałowałam go namiętnie. Obejmował mnie mocno, a ja wplotłam rękę w jego włosy. 'Jak wtedy..' pomyślałam. Wziął mnie na ręce i przycisnął plecami do ściany. Nogami obejmowałam jego nogi, a ręce miałam mocno owiniętę w okół jego szyi. Jeszcze niedy nie było między mną, a żadnym chłopakiem takiej namiętności. Zeskoczyłam z niego i zdjęłam jego koszulkę. Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko i pobiegłam na górę. On pobiegł od razu za mną, a przy drzwiach do jego sypialni mnie złapał. Podszedł do mnie wolno, złapał za rękę i pocałował tak delikatnie i czule, że bym się tego po nim nie spodziewała. Potem troszkę mocniej, lecz nadal z wielką delikatnością. Byłam mu za to wdzięczna. Weszliśmy do pokoju cały czas się całując. Było ciemno, a światło dawał tylko księżyc zza okna. Justin ściągnął ze mnie koszulkę i zaczął całować mnie po szyi. Miałam przyśpieszony oddech i kręciło mi się w głowie. Odchyliłam lekko głowę do tyłu, a Justin zaczął mnie całować po szyi, piersiach i brzuchu. Potem znów wrócił do moich ust, które delikatnie całował. Ja za to próbowałam rozpiąć pasek jego spodni. Wyszło mi to dość szybko, a Justin zdjął moje spodenki. Po chwili oboje byliśmy tylko w bieliźnie. Chłopak powoli mnie uniósł i położył na łóżku. Sam położył się nademną, podpierając się rękami i kolanami. Rękami obejmowałam go w pasie, a on bawił się moim stanikiem. Kiedy chciał go odpiąć spojrzał na mnie z troską i spytał cicho
  - Na pewno tego chcesz?
Uśmiechnęłam się seksownie i kiwnęłam głową. Chłopak pocałował mnie delikatnie w usta, i zdjął ze mnie stanik. Bawił się moimi piersiami. Temperatura między nami rosła, a ja czułam podniecenie z każdym jego dotykiem. Poczułam, że zdejmuje moje majtkim, a po chwili lekki ból. Cicho jęknęłam. Chłopak był bardzo delikatny, doskonale wiedział, że jeszcze nigdy tego nie robiłam. Dotknął delikatnie mój policzek i obserwował moją twarz. Co chwilę dostawałam od niego buziaka, albo posyłał w moją stronę delikatny uśmiech. Ruszał delikatnie biodrami, a ja wydawałam z siebie ciche jęki. Po jakimś czasie poczułam przyjemność, i zobaczyłam obok siebie Justina, który objął mnie delikatnie ramieniem, i głaskał po brzuchu.
  - Kocham cię. - powiedziałam. Chłopak delikatnie mnie pocałował, i spojrzał mi w oczy.
  - Ja ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo. - uśmiechnęłam się. - Chciałbym, żeby ta chwila trwała wiecznie.
  Gdy zobaczył, że mi trochę zimno, przykrył nas kołdrą, i przytulił mnie do siebie. Wtuliłam się w jego tors i po krótkim czasie zasnęłam czując, jak Justin głaszcze mnie po włosach.




Hej! Przepraszam Was za rozdział. Ni w dupę, ni w oko. Taki, nijaki.
Chciałabym Was też poinformować, że rozdział 15 będzie jednocześnie rozdziałem ostatnim, a potem epilog ;)
Pierwszy raz pisałam sceny +18 i początkowo miała być ona z Harry'm.. No ale nie ważne :)


PISZCIE WASZE OPINIE W KOMENTARZACH!
I DZIĘKUJĘ, ZA 13 KOMENTARZY POD OSTATNIM, CHOCIAŻ 2 BYŁY MOJE XD


ZA BŁĘDY ORTOGRAFICZNE PRZEPRASZAM!


6 komentarzy=NN ;)


i żeby was zachęcić dodam, że rozdział 14 już napisany, czeka tylko na publikację :D
15 będzie dodana (przynajmniej tak mam wplanach) dwa tygodnie po 'premierze' 14.

Potem już tylko epilog ;)


ZACHĘCAM DO GŁOSOWANIA W ANKIECIE NA GÓRZE PO PRAWEJ STRONIE! CHCĘ, ŻEBYŚCIE TAKŻE BRALI CZYNNY UDZIAŁ W PISANIU OPOWIADANIA ;)


See Ya! x

2 komentarze:

  1. Pisz dalej, super ci to wychodzi <3 Kochaaam długie rozdziały ;3 Zapraszam na moje blogi, ostatnio założyłam nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. `. Myślałam , że rozwalę laptopa jak przeczytałam , że Paula przespała się z Justinem.! Ona musi być z Harrym .! ;* Pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń