sobota, 29 grudnia 2012

Imagin with Zayn.


    Ludzie nie zawsze są szczęśliwi. Wiele osób ma problemu życiowe, psychiczne, finansowe, a wiele po prostu nie docenia tego co ma. Przykładem tego była niejaka [T.I. i T.N]. Pochodząca z bogatej, kochającej się rodziny drobna blondynka patrząca na świat przez pryzmat dobra. Starała się być dla wszystkich miła, zawsze pomagała, bo wmawiała sobie, że gdy bęzie mieć problem, będzie mogła zwrócić się do każdego, komu chociaż w jakimś stopniu pomogła. Jednak pewne wydarzenie zmieniło jej życie na zawsze. Poznajcie proszę jej historię, mam nadzieję, że pod koniec opowieści tak jak ja, osoba opowiadająca wam to, uronicie łzę nad życiem dziewiętnastolatki. 

   [T.I.] jak zwykle rano ubrała się w pierwsze lepsze ciemne spodnie, i przewiewną, fiołkową koszulę. Uczesała się, pomalowała, i wyszła z domu. Nie wiedziała jeszcze, ze ten dzień odmieni jej życie na zawsze. 
   Przechadzając się przez ulice Londynu trafiła na śpiewającego pod pewną restauracją chłopaka. Od razu spodobał się jej jego styl, włosy, twarz, i oczy. Jego oczy zahipnotyzowały ją dogłębnie. Podeszła bliżej, przysłuchując się anielskiemu wokalowi chłopaka. On również zwrócił na nią uwagę. Była inna niż wszyscy. Uśmiechała się nawet, kiedy nie było ku temu powodów. Gdy chłopak skończył śpiewać, dziewczyna od razu rzuciła się na niego z uściskiem. Było to dla niej dziwne, ponieważ zobaczyła go właśnie po raz pierwszy, jednak chłopak odwzajemnił szybko i mocno uścisk. Trwali tak kilkanaście sekund, dopóki nie zdali sobie sprawy, jak bardzo to odbiega od rzeczywistości. Odsunęli się od siebie, i spojrzeli sobie dogłębnie w oczy. Ona zobaczyła w jego czekoladowych tęczówkach coś, co zainspirowało jej duszę do dalszego rozwoju znajomości, on w jej niebieskich oczach ujrzał to, czego nie zobaczył jeszcze nigdy wcześniej. Było to dla niego równie nowego, co dla niej. Coś, czego żadne z nich jeszcze wsześniej nie czuło. Nie wiedzieli co to było. Ja w tym momencie już wiem. To była miłość.

   Spotkali się przypadkowo już po raz 6 w tym tygodniu. Dla obojga znaczyło to więcej, niż powinno. W końcu chłopak zrobił ten pierwszy krok i przedstawił się dziewczynie. Zayn od razu zyskał sympatię blondynki, więc wybrali się na kawę. Wymienili się numerami telefonów, i wiedzieli, że ta znajomość przerodzi się w coś znacznie więcej..

   Po około trzech miesiącach tworzyli wspaniałą parę, nikt nie wiedział jakim sposobem dogadują się tak dobrze, przeciez mieli zupełnie inne charaktery. Zayn był typowym bad boyem, palił, niekiedy pił, i imprezował. [T.I.] była spokojna, miła dla wszystkich, i ukrywała w sobie złość, zarażając innych szcześciem. Jednak wiadome było, że kiedyś jej złość ujrzy światło dzienne, a sama nie będzie potrafiła jej zatamować. Tak też stało się pięc miesięcy później, kiedy to Zayn i [T.I.] mieszkali już razem. Chłopak obiecywał jej, że od razu po próbie One Direction wróci do domu, ponieważ mieli spędzić razem wieczór oglądając filmy. Ona od razu po pracy przybiegła do domu, ugotowała wspaniałą kolację, byle tylko Zayn się uśmiechnął, i powiedział jej, jak bardzo ją kocha. Lecz dziewczyna siedziała i czekała, a chłopaka jeszcze nie było. Była już dwudziesta pierwsza, a chłopak miał być trzy godziny wcześniej. Jedzenie wystygło, a [T.i.] zaczęła płakać z bezsilności. Złość i zdenerwowanie na Zayna wpierwszy raz od ośmiu miesięcy ujrzało światło dzienne. Dziewczyna nie potrafiła ukryć złości. Chłopak nie odbierał telefonu, a ona umierała z tęsknoty i zmartwienia. Nie wiedziała dlaczego, zrobiła coś, czego zaprzestała poznawając Zayna. Znalazła gdzieś w torbie starą żyletkę, którą nosiła 'na wszelki wypadek', lecz potem o niej zapomniała. Zrobiła kilka cięć na nadgarstku. Nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo jej tego brakowało. Obiecywała sobie, że nigdy, przenigdy więcej już tego nie zrobi. 
   Około trzeciej nad ranem przyszedł do domu spity Zayn. Aczkolwiek widząc na stole w salonie gotowy, zimny już obiad i stopione świece, nagle jakby otrzeźwiał. Rozejrzał się po pokoju. Nie wyobrażał sobie, że zrobił swojej dziewczynie tak wielką przykrość. Wszedł cicho po schodach do ich sypialni. Zobaczył przy nikłym świetle lampki nocnej, jak [T.I.] siedząc na fotelu w kącie wypłakuje sobie oczy. Spokojnie, jak najciszej podszedł do niej, a gdy był już na tyle blisko, by spokojnie podziwiać jej oczy, cicho szepnął jej imię. Dziewczyna rozpłakała się jeszcze bardziej, po chwili zaczęła krzyczeć jak bardzo go nienawidzi, jak wielki ból sprawia jej za każdym razem, jak coś obiecuje, a tego nie spełnie, i że okropnie się czuje, kiedy nie ma go przy niej. Chłopak obiecywał poprawę, a ona naiwnie uwierzyła w jego słowa..


    Przez jakiś miesiąc wszystko wydawało się normalne. Aczkolwiek w głowie [T.I] działo się coś zupełnie innego. Dziewczyna za każdym razem, gdy nie było Zayna w pobliżu, wykonywała kilka kresek na ręce. Gdy Zayn w końcu to zauważył, [T.I] powiedziała mu, jak bardzo cierpi. Chłopak zaczął się na prawdę starać. Przynosił jej codziennie rano kwiaty, powtarzał na każdym kroku jak bardzo zależy my na niej. Lecz po jakimś czasie sytuacja zatoczyła koło. Dziewczyna przygotowała wspaniałą kolację, żeby pokazać mu, że nie zmieniła się, że nadal jest tą samą [T,I] którą tak kochał. Niestety, on tego samego wieczora wyłączył telefon, i stwierdził, że chce wyluzować się w klubie z kolegami z zespołu. [T.i] przygotowała wszystko, i chciała zadzwonić do swojego chłopaka, aby poinformować go, żeby był szybciej w domu, ale on znów wyłączył telefon.. Dziewiętnastolatka miała wrażenie, że ma dejavu. Nic nie składało jej się z pełną całość. Czekała kilka godzin, wydzwaniała do chłopaków z 1D, na próżno. Nie miała pojęcia co się dzieje. Po ok. czterech godzinach stwierdziła, że była naiwna, zaczęła wyrzekać się całego dobra, jakie posiadała w sercu. Nalała wody do wanny, i chciała się zrelaksować, jednak myśli nie dawały jej spokoju. Miała wrażenie, że bardzo się zmieniła. Popadała w chorą depresję, gdy jej chłopak był gdzieś dalej. Fanki znienawidziły ją, kiedy Zayn zaczął przez nią więcej palić, chodził przemęczony, a jego głos stracił całą magię. Obwiniała się za każde powinięcie jego nogi. W jej głowie była tylko problemem, nie zdawała sobie sprawy, że bez niej Zayn będzie cierpiał o wiele bardziej, niż gdy złamał żebra, gdy pomagał jej ubierać choinkę. Wszystko, co złe działo się przez nią. Postanowiła to zakończyć raz, a dobrze. Gdyby zastanawiała się dłużej, i myślała o przyszłości, na pewno by tego nie zrobiła. W tamtej chwili było to dla niej jedyne rozwiązanie. Wzięła żyletkę, i..

   Zayn wrócił do domu. Pił mało, ponieważ miał wyrzuty sumienia, że [T,I] by się to nie podobało. Wszedł do salonu, i gdy zobaczył ten sam obraz, co miesiąc wcześniej, zaczęło kręcić mu się w głowie. Na piętrze światła wszędzie były zgaszone oprócz łazienki, ale stwierdził, że jego dzieczyna zapomniała zgasić lampki. W ich sypialni też jej nie było. Chłopak biegiem obejrzał cały dom. Nigdzie jej nie bylo. Gdy dotarło do niego, że cały czas była w łazience, i nie odezwała się gdy ją wołał, coś w nim pękło. Przed oczami miał najgorsze scenariusze, a ręce zaczęły się trząść. Delikatnie i z wielkimi obawami otworzył drzwi łazienki. Do oczu napłynęły łzy, a kolana zmiękły. Był pewien, że gdyby od razu wpadł do łazienki, mógłby jeszcze jakoś zaradzić na to, co się stało. Teraz, mógł tylko płakać. Podszedł do niej uklękł prz wannie, i z mokrymi od łez policzkami przyglądał się po raz ostatni jej szeroko otwartym niebieskim oczom..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz