wtorek, 19 lutego 2013

Smutny z Niallem dla Oliv :*

   Siedziałam na parapecie w oknie mojego londyńskiego mieszkania. Padał deszcz. Spoglądałam załzawionymi oczami na ulice znienawidzonego już przeze mnie miasta, obrzucając wzrokiem wszystkie budynki. Cholerne wspomnienia. Nie chciałam ich, a jednak, nie pozwalały o sobie zapomnieć. Gdzieś w kącie pokoju z włączonej wieży leciały delikatne piosenki. Wszystko przypominało mi jego, i jego przyjaciół, którzy zdążyli stać się już moimi przyjaciółmi. Przymknęłam oczy i oparłam czoło o zimną szybę. Zaczęłam wspominać wszystko. Dokładnie wszystko z nim związane.

   Często nie widzimy wielu spraw. Wszystko, co kiedyś było dla nas czymś zwyczajnym, i ogólnodostępnym, po jakimś czasie staje się czymś pożądanym i ekscytującym. Zauważamy to dopiero, gdy stracimy kogoś lub coś dla nas ważnego. Znam to na swoim przykładnie.
   Nigdy nie szanowałam go na tyle, na ile powinnam. Nie zauważałam jak wspaniałym jest człowiekiem, jak bardzo mu na mnie zależy. Przez całe życie był tylko kolegą z klasy, po jakimś czasie przyjacielem. Nie wiem, czy widział we mnie coś więcej, ale na pewno  chciał być mi bliski. Nie doceniałam tego aż do pewnego wiosennego piątku.

   - Nialler! - zawołałam. - Zbieraj się szybciej, spóźnimy się! 
   Chłopak jak zwykle nie potrafił się wyrobić na czas. Spojrzałam z ukosa na zegarek, mieliśmy tylko dwadzieścia minut do występu Sophie, nowej koleżanki Nialla, o którą, przyznam, zaczynałam być coraz bardziej zazdrosna. Wzięłam szybki łyk herbaty i ruszyłam po schodach do pokoju mojego przyjaciela, w którym pragnęłam go zastać. Zapukałam we framugę i nie czekając na zaproszenie weszłam do jego pokoju. Stał przed lustrem i próbował zawiązać krawat. Podeszłam do niego i stanęłam obok. Popatrzyłam w nasze wspólne lustrzane odbicie. Zobaczyłam uśmiechniętą blondynkę z wielkim kokiem na głowie, z ciemnym makijarzem, ubraną w czerwoną sukienkę i czarne szpilki oraz chłopaka w czarnych spodniach, białej koszuli, i w marynarce z rękawami podwiniętymi do łokci. Chłopak objął mnie ramieniem, wyjął swojego i phone'a, po czym oboje zrobiliśmy głupie miny i fotka poleciała na Twittera chłopaka. Stanęłam przed nim, i rozwiązałam jego krawat patrząc na niego z politowaniem.
   - Oh, Nialler, Nialler, przecież tyle razy pokazywałam ci jak go wiązać. - zaśmiałam się lekko, i zawiązałam krawat tak, jak powinien być, za co w nagrodę dostałam buziaka w policzek. 
   - Dziękuję! To jak, jedziemy? I tak już się spóźniliśmy, a nie chcę, żeby Sophie była smutna, że nie przyszedłem, to znaczy nie przyszliśmy. - podniosłam jedną brew do góry. Wyszliśmy już z domu chłopaka, i wsiedliśmy do samochodu.
   - Niall, nie jestem głupia. Wiem, że Sophie mnie nie lubi. Właściwie, ze wzajemnością. Ale staram się da Ciebie, bo jesteś dla mnie ważny, jasne? - powiedziałam cicho. Chłopak pokiwał głową z lekkim uśmiechem cały czas uważnie patrząc na jezdnię. - A, i ustalamy zasady.
   - Jakie zasady? - zaśmiał się blondyn.
   - Wchodzimy i wychodzimy razem. Nie zostajemy na after party, noo, chyba, że będzie alkohol, ale pani Knight tam będzie, także nie sądzę. Poza tym, nie kłócimy się tam. Wszystko jasne?
   - Jasne, siostra. - dźgnął mnie lekko w żebro, na co zachichotałam. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Wbiegliśmy szybko na salę teatralną ledwo zdążając przed odsłonięciem kurtyn. Zasiedliśmy w trzecim rzędzie i z udawanym zainteresowaniem oglądaliśmy kolejną adaptację 'Romea i Julii' w wykonaniu Sophie i jej przyjaciół, którzy chyba tylko tym zajmowali się w szkole. 
   Spektakl zakończył się gromkimi brawami. Nawet mi się podobało, czyli musiało być dobre. Gdy brawa ustąpiły, odwróciłam się w stronę Niallera.
   - To jak, jedziemy teraz do mnie obejrzeć jakiś film? - uśmiechnęłam się lekko. To była nasza coczwartkowa tradycja. Oglądanie w moim pokoju komedii i nocowanie u siebie.
   - Yhm, poczekasz momencik? Podejdę tylko do Sophie.
   - Oh, jasne. Pogratuluj jej ode mnie, będę czekać w samochodzie, okej?
   - Zgoda. - wyminął mnie, a ja dośc powolnym krokiem ruszyłam do ukochanego samochodu mojego przyjaciela. Siedząc już w środku i trochę się nudząc, wyciągnęłam iPhone'a i weszłam na Twittera. Odkąd Nialler z Lou, Harry'm, Liam'em i Zaynem postanowili założyć zespół, stało się o nich dość głośno, i to nie tylko w szkole. Pracują nawet nad pierwszą płytą! Jestem z nich na prawdę dumna. Tweetnęłam 'Spektakl z @NiallOficial, to było coś! Nawet mi się podobało!'. Gdy po 10 minutach mojego przyjaciela nadal nie było, zaczęłam się lekko denerwować. Napisałam 'Niall, where are you? :o'. Sporo dziewcząt zaczęło pytać, czy z chłopakiem wszystko w porządku. Odpowiedziałam jednej, że jest coraz gorzej z jego głową, bo cały czas się przez niego martwię. Po 15 minutach, gdy chciałam już wychodzić i szukać chłopaka, zauważyłam, jak idzie razem z Sophie w stronę samochodu. Dziewczyna widząc mnie i moje zmieszanie wymusiła uśmiech, jednak spiorunowała mnie wzrokiem. 
   - Oh, Niall, czyli Sophie jedzie z nami do mnie na filmy? - powiedziałam najmilej jak potrafiłam.
   - Yhm, cóż, myślałem raczej, żebyśmy pojechali z Sophie do kina.. - mówił bardzo zmieszany, jednak Sophie przerwała mu.
   - Sami. - oznajmiła mi dobitnie pokazując, że jest ode mnie lepsza. Zrobiło mi się w pewnym momencie przykro. Poczułam się jak piąte koło u wozu, a blondyn tylko wpatrywał się we mnie. 
   - A, okej, rozumiem. Tylko, na przyszłość, mówcie mi wcześniej, to inaczej zaplanuję wieczór. - wymusiłam słaby uśmiech. - Zamówię taksówkę.
   - Nie, czekaj, odwieziemy cię! - chłopak czepił się ostatniego koła ratunkowego.
   - Nie, spokojnie, chyba się przejdę. - głos zaczął mi się łamać. Zamknęłam drzwi samochodu, i otulając się bardziej marynarką ruszyłam w stronę mojego mieszkania. Łzy zbierały się moich oczach. Nie rozumiałam swojego zachowania. Przecież jestem [T.I i N.], tą którą chce każdy chłopak, jak to nazywa Niall, ta która jest zadziorna i nigdy nie płacze! Otarłam kilka łez, poczułam jak moje szpilki zaczynają mnie obcierać. Moje szczęście było tylko w tym momencie, że była wiosna, i nie była przeraźliwie zimno, bo chyba bym umarła. Zdjęłam buty, i pozostawiłam je na środku ulicy, po której szłam. Mimo, że były moimi ulubionymi, nagle zaczęłam je nienawidzić Targały mną ogromne emocje, jakich już dawno nie było w mojej głowie. Po 30 minutach byłam już w mieszkaniu. Zdjęłam tylko kolczyki, odłożyłam torebkę, i wyjęłam z niej telefon, by napisać do Niall'a: "Dzięki za dzisiaj, nie przejmuj się mną, jestem już w domu :) x". Ostatnim na czym mi zależało to to, żeby chłopak miał przeze mnie wyrzuty sumienia.Pozdejmowałam ostatnie dodatki i nie rozbierając się nawet z sukienki rzuciłam się na łóżko. Po jakimś czasie zasnęłam.

   Obudziłam się następnego dnia. Piątek. Powinnam iść do szkoły, ale nie mam na to ochoty. Przebrałam się w dresy, koszulkę Niall'a, którą kiedyś u mnie zostawił, i związałam włosy w mocniejszego koka. wsadziłam telefon do kieszeni dresów, i poszłam do salonu mieszkania połączonego z kuchnią. Zaparzyłam sobie kawy, i czekając, aż będzie idealna zmyłam wczorajszy makijaż przez który wyglądałam jak panda. Wzięłam kawę, i wyszłam na balkon. Usiadłam na krzesełku, i odpaliłam papierosa. Dwie rzeczy, które potrzebuję do dobrego poranka. Mój iPhone zadzwonił, więc wyjęłam go z kieszeni, i odebrałam połączenie.
   - Hej blondyn!
   - Siema blondyno! - zaśmiałam się. - Będziesz dzisiaj w szkole? Bo nie mogę po Ciebie przyjechać.
   - Nie, spoko, zostaję w domu, źle się czuję. - skłamałam. - A o co chodzi?
   - Umówiłem się z Sophie, że po nią przyjadę i wiesz..
   - Oh, czyli to już poważne? - ukryłam drgania głosu.
   - No, może troszkę.. - zaśmiał się, a ja razem z nim, żeby zachować pozory. 
   - To genialnie, na prawdę, bardzo się cieszę! Hej, mogę wpaść dzisiaj do Ciebie na noc? No wiesz, piątek i pizza? - zaśmiałam się.
   - Dzisiaj.. Yhm, nie mogę..

   I tak było od tamtego momentu za każdym razem.

   - Hej Niall, minęły już dwa tygodnie, odkąd nie widzieliśmy się w ogóle po lekcjach. Jeśli chcesz, przyjedź do mojego domku nad jeziorem w sobotę. Będzie Hazza, Liam i Danielle. Mam nadzieję, że ty też będziesz.. Tylko.. Nie bierz Sophie. Nie przepadamy za nią. Gdy odsłuchasz, oddzwoń. Całuję, [T.I.].  - Nagrałam drżącym głosem. Było ze mną coraz gorzej. Nie chodziłam prawie do szkoły, nie miałam ochoty jeść, po prostu nic mi nie smakowało. Co do znajomych, miałam właściwie tylko Nialla, który teraz był szczęśliwy w związku, zapominając o swojej przyjaciółce. Tylko Harry i Lanielle jeszcze o mnie pamiętali. 

   W sobotę byliśmy nad jeziorem już od rana. Mieliśmy zostać tam na noc, a wrócić dopiero w niedzielę. Czekałam na Nialla do dwudziestej pierwszej, czyli do momentu, kiedy Hazza dostał od niego sms'a, że nie mógł przyjechać, bo Sophie miała kolejne przedstawienie. Oczywiście uśmiechnęłam się tylko głupio, udawałam, że wszystko jest w porządku, ale nie było. To zbyt mnie zabolało. Postanowiłam pójść do domku i zadzwonić do chłopaka. O dziwo, odebrał po drugim sygnale.
   - Niall, musimy porozmawiać..
   - [T.i.], teraz nie mogę, Sophie..
   - Czy mógłbyś się kiedyś do cholery zainteresować też mną? - krzyknęłam płaczliwym tonem. Słyszałam ciszę po drugiej stronie. - Teraz ze mną porozmawiasz?
   - Tak, tylko błagam, szybko..
   - Niall, mam dosyć. - znów cisza po drugiej stronie. - Myślałam nad tym długo. Olałeś mnie, zapomniałeś o mnie. Pisałam, dzwoniłam, a ty nawet nie odbierałeś. To cholernie boli, Niall. Na prawdę, mam dosyć! - krzyknęłam. - Kocham cię! Jak kogoś najbliższego mi. Nie miałam pojęcia, że to miłość, dopóki nie zobaczyłam, jak bardzo za tobą tęsknię, i jak bardzo zmarnowało mnie oczekiwanie na Ciebie. 
   - [T.i.], ja nie wiem..
   - Musisz wybrać. 
   - Słucham? Jak to wybrać? - zdziwił się.
   - Ja, albo Sophie. Dłużej tak nie mogę, Nialler. - chlipnęłam do słuchawki.
   - Po pierwsze, to nie jest rozmowa na telefon..
   - Doskonale wiem, ale nie miałeś czasu się spotkać. Nie miałam wyjścia.
   - [T.i.], na prawdę cię kocham, ale.. Myślę, że już wybrałem, chociaż i tak uważam, ze wybieranie jest absurdalne..
   - Niall!
   - Przykro mi, ale ja na prawdę zakochałem się w Sophie. Jest dla mnie ważniejsza od cibeie.
   - Dziekuję za rozmowę. Przynajmniej wiem na czym stoję. - płakałam.
   - Bądźmy nadal przyjaciółmi. - słyszałam jak też się rozczula.
   - Niall, my nigdy nie byliśmy przyjaciółmi. To była tylko znajomość, dopiero to zauważyłam. - wbiłam sobie nóż w serce.
   - Nie mów tak, [T.I.], to nie prawda. - chlipnął. 
   - Prawda. W innym wypadu byłbyś właśnie tutaj, nad jeziorem. Niall, było miło, ale to chyba na tyle jeśli chodzi o naszą znajomość. Kocham Cie, pamiętaj. - rozłączyłam się, a po chwili zaczęłam płakać jak jeszcze nigdy wcześniej.

   Minęło dwa miesiące. Ledwo, ale zdałam klasę maturalną. Nie chcę iśc na studia. Olałam sprawę, będę siedziała całymi dniami na parapecie w moim pokoju.
   Codziennie widuję jego i jego samochód. Jedzie ulicą pod moim apartamentowcem,i zatrzymuje się w sklepie na dole, po czym patrzy w moje okno, widzi mnie w nim, niemrawo się uśmiecha, chodź widzę w jego oczach smutek, wsiada w samochód, i odjeżdża. Tak jest codziennie.
   Żałuję każdego wypowiedzianego przeze mnie słowa w jego stronę. Nie chciałam tego. Codziennie liczę, że nie wziął sobie do serca moich słów, lecz chyba na prawdę były tak mocne jak mi się wydawało. Nadal jest z Sophie. Z całego serca pragnę by był szczęśliwy, ale już beze mnie. Ze mną już nigdy nie będzie, chociaż jestem świadoma, że ja z nim na pewno bym była. Muzyka w tle cichnie, jak gdyby ktoś ją wyłączył. Odwracam się, i widzę jego niebieskie oczy. Patrzy na moją szarą, zupełnie jakby bez duszy twarz. Podchodzi do mnie, a ja wstaję z parapetu. Przytulam go mocno. Płaczę w jego ramię. Mówię mu jak bardzo go nienawidzę, a tak bardzo potrzebuję. Całuje mnie w czoło mówiąc, że już na zawsze będziemy najlepszymi przyjaciółmi.Na zawsze.



Nie zabijaj Oliv, miał być lepszy, ale jest 03:06, także, nie oczekuj wiele :c napisz mi jutro jak się podobał :*

2 komentarze:

  1. Nie no tak chujowy, że się popłakałam, serio :C CHCĘ NASTĘPNY SPESZYL FOR ME, JEZU<<333333333333

    OdpowiedzUsuń